autor:
PiotrPlucinski
Tim Burton zrobił w ostatnich latach zaskakująco wiele, by zadeptać i skonwencjonalizować swój unikalny gotycki sznyt. Landrynkową „…fabryką czekolady”, nadętym „Sweeneyem Toddem” i byle jaką „Alicją z Krainy Czarów” sprawił, że jego stylowa ekstrawagancja stała się popisową rutyną, a największa gwiazda – niepokorny Johnny Depp – usłużną kukiełką. Publiczności z jakiegoś powodu się to podoba – upiorny glamour na chwilę stał się nawet symbolem pokolenia emo, a dzisiejsze nastolatki wieszają na ścianach podobiznę Deppa tak, jak robiły to ich starsze koleżanki przed 15 laty.