Tomasz Pstrągowski - komiksomania.pl
Łatwo jest się nabijać z faceta biegającego w amerykańskiej fladze. "Kapitan Ameryka" tego nie robi - Johnston unika pastiszu i nawet w najbardziej niedorzecznych momentach opowiada historię jankeskiego nadczłowieka, personifikacji wszystkich patriotycznych cnót, z kamienną twarzą. Sekunduje mu w tym Chris Evans. Przed przemianą kreowany przez niego Rogers jest niezłomny i rozbrajający w swojej dobroci. Po przemianie zaś nie staje się bezmyślnym superherosem, ale pozostaje facetem, którego moglibyśmy polubić, gdybyśmy wierzyli, że ludzie potrafią być dobrzy. To dosyć niecodziennie podejście w świecie po cynicznym i prześmiewczym Iron Manie czy psychotycznym Batmanie. Ale dzięki temu "Pierwszy Avenger" unika żenujących momentów i tanich dowcipów. Bywa też niesamowicie naiwny, tak jak naiwne bywały tylko pierwsze komiksy superbohaterskie. Widać to zwłaszcza w dopisanym na siłę wątku romantycznym, zakończonym oczywistym pocałunkiem i ckliwym pożegnaniem.