wp

"Egzamin": marzenia za łapówkę [RECENZJA]

Rodzicielska miłość wystawiona na ciężką próbę i troska zderzona ze zgniłymi kompromisami. Rumunia widziana oczami Cristiana Mungiu, papieża nowej fali rumuńskiej, jest domem z wybitymi szybami. Krajem, w którym za marzenia trzeba zapłacić łapówkę. Instytucje i ludzie nie zdają w nim najważniejszego testu z uczciwości. Ale na szczęście nie można tego powiedzieć o filmie Mungiu, bo ten zasługuje na wysoką ocenę.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
"Egzamin": marzenia za łapówkę [RECENZJA]
(Materiały prasowe)

Nie ma w Europie twórców, którzy byliby tak bezwzględni w rozliczaniu grzechów przeszłości i teraźniejszości, jak Rumuni. Siła tego kina, od lat triumfującego na najważniejszych festiwalach, bierze się z doskonałego opanowania rzemiosła i niesłychanej szczerości reżyserów w odsłanianiu wstydliwych wad narodowych, niezagojonych ran po okrutnym reżimie Ceaușescu i koślawej transformacji.

Bohaterowie nowego filmu Mungiu o niczym tak nie marzą, jak o normalności. Lekarz Romeo za wszelką cenę chce wysłać córkę na studia do Londynu. Nie widzi dla niej przyszłości w rodzinnym Klużu (drugim co do wielkości, uniwersyteckim mieście Rumunii) - Eliza musi tylko zdać dobrze maturę i wielki świat stoi przed nią otworem. Jednak dzień przed egzaminem dziewczyna zostaje napadnięta na ulicy. Aby zabezpieczyć roztrzęsionej córce najlepszy wynik, ojciec postanawia użyć swoich szerokich wpływów. W końcu jest znanym, słynącym z uczciwości chirurgiem. Ale tym razem okaże się, że droga do normalności będzie bardzo kręta.

wp
Materiały prasowe
Podziel się

“Egzamin” opowiada wielu rzeczach. Nie tylko o tym, że dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane. Także o tym, jak cienka granica oddziela marzenia od fiksacji, jak bardzo nasze projekcje każą nam widzieć w innych nie ludzi, tylko cele. Romeo kieruje się szlachetnymi zamiarami, bo chce zapewnić swojej córcem najlepszą przyszłość, tyle że w jego miłości jest podszyta lękiem - być może wynikającego z niezaspokojonych ambicji, a może z traumatycznych doświadczeń. Z tego wynika ich toksyczna relacja. Paniczna obawa, że córka zostanie w mieście "bez przyszłóści", każe mu pójść wątpliwą etycznie drogą, przed którą tak bardzo chciał ją ochronić. Popełnia błędy, żeby ona nie musiała ich popełniać, ale czy można budować fundamenty z “lewego” betonu”?

Ten film można oglądać jak sequel słynnych “4 miesięcy, 3 tygodni i 2 dni” o dziewczynie, która tak bardzo nie chce urodzić dziecka, jak Romeo chce wypchnąć swoją córkę z rodzinnego gniazda. Jak na dłoni widać, że Mungiu widzi ciągłość biologiczno - kulturową swojego kraju w czarnych barwach. “Egzamin” nie jest filmem doskonałym, są tu sceny niepotrzebne, w niektórych ujęciach widać pewną reżyserską manierę, ale bezsprzecznie ma znamię wilelkiego kina, bo pozwala nam przyglądać się w nim się jak w lustrze, zmusza do myślenia i nie daje spokoju.

Ocena 7/10
Łukasz Knap

wp
Materiały prasowe
Podziel się
Trwa ładowanie
.
.
.
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Podziel się na Facebooku
wp
wp
wp