Reżyser, scenarzysta i wykładowca na Uniwersytecie Śląskim, twórca stojący za sukcesem filmów "Moja krew" oraz "Chrzest" i serialu "Ratownicy", filmowiec okrzyknięty Najlepszym Reżyserem 2010 roku.
Najkrócej? Spróbuję. Miesięcznik KINO (także Polskie Radio, TOK FM, TV). Dwie książki, wspólnie z Krystyną Jandą ("Tylko się nie pchaj", "Gwiazdy mają czerwone pazury"). Hobby: uczę zawodu praktykantów - i uczę się od nich. Co w kinie lubię najbardziej? Wielki śmiech, wielkie serio. A co najmniej? Nijakość.
Dziennikarz, krytyk, pisarz, domator-nihilista. Autor czterech książek, laureat dwóch nagród, współpracownik kilku pism. Kiedyś uwielbiał film „Fanny i Aleksander” Ingmara Bergmana i Kabaret Starszych Panów, ale dzisiaj nie jest już niczego pewien.
Mieszka w Los Angeles, skąd pisze m.in. dla „Wysokich Obcasów”, „Filmu” i „Przekroju” oraz prowadzi cykl „Pytanie w Hollywood” w „Pytaniu na śniadanie” w TVP2.
16:02, 14 maja 2012
Minęły już czasy, kiedy widz identyfikował się tylko i wyłącznie z pozytywnym bohaterem serialu (lata świetności „Dotyku anioła” i „Doktor Quinn” to zamierzchła przeszłość). Dzisiaj obserwujemy zjawisko odwrotne - wysyp telewizyjnych czarnych charakterów, a wraz z nim pojawienie się nowego ulubieńca telewizyjnej publiczności.
16:08, 08 maja 2012
Jutro w kinach – ale na razie tylko w Gdyni, na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych. Są w konkursie również filmy, które miały premierę w ciągu roku, dzielącego nas od poprzedniego festiwalu, ale najbardziej oczekiwane są nowe.
12:48, 02 maja 2012
Rok temu dyrektorem artystycznym Gdyni został krytyk Michał Chaciński, który wprowadził swoje porządki i zasady. W całości jego zmiany popieram. Po pierwsze – zarządził selekcję filmów dopuszczanych do konkursu, który ograniczył do kilkunastu tytułów. Po drugie – zaprosił do jury obcokrajowców, by spojrzeli na nasze kino z odmiennej niż krajowa perspektywy.
16:16, 25 kwietnia 2012
Political fiction; taką nazwę nosi gatunek filmowy, w którym polityka stanowi tylko specyficzny składnik historii sensacyjno-kryminalnej. W ambitniejszej wersji bywa odwrotnie: polityka jest ważniejsza, a dodatki typu romansowo-obyczajowego (np. w „Idach marcowych”) mają uatrakcyjnić nudny towar, jakim jest ona sama. Na tym tle przypadek „Ministra” (reż. Pierre Schöller, nagroda FIPRESCI w ubiegłym roku w Cannes) wydaje się szczególny.
08:33, 20 kwietnia 2012
Nakręcony w 1988 roku dokument "Comic Book Confidential" nie mógł powstać w lepszych czasach. Lata 80. były dla komiksu szczęśliwą dekadą. Oglądany w 2012 roku (debiutuje właśnie na naszym rynku) budzi wzruszenie i tęsknotę za starymi, dobrymi czasami. A przy okazji oddaje głos najbardziej wpływowym artystom komiksowym XX wieku i przypomina, jak ważne są komiksy dla kultury masowej.
15:32, 16 kwietnia 2012
John Edgar pozostał postacią enigmatyczną. Ściśle strzegł swej prywatności, doskonale bowiem wiedział, że łowca łatwo zmieni się w ofiarę, jeśli przecieknie do mediów z jego życia coś, co mogłoby się nie spodobać opinii publicznej. Dlatego też biografie Hoovera (również film Eastwooda) oparte są raczej na domniemaniach, spekulacjach, hipotezach niż na twardych faktach. Czy rzeczywiście łączył go związek intymny z zastępcą, Clydem Tolsonem (interesująca rola Armiego Hammera, który przemyca do surowego świata FBI odrobinę miękkości i słodyczy)? Czy faktycznie lubił się Hoover przebierać w damskie stroje? Czy miewał jakieś kobiety? Kochanków, kochanki? Twórcy filmu próbują odpowiedzieć na te pytania, ale ich odpowiedzi są trochę niepewne.
09:40, 16 kwietnia 2012
Już w maju amerykańscy fani pożegnają się z bohaterami seriali, które spowodowały, że ogólnodostępne stacje, takie jak ABC ("Gotowe na wszystko") i Fox ("Dr House"), przeżywają obecnie renesans popularności. Te, kończące swój antenowy żywot serie, przyciągnęły uwagę nie tylko widzów, śledzących wszystkie telewizyjne produkcje. Sprawiły, że ludzie na ogół stroniący od seriali, zaczęli je z oglądać z zainteresowaniem.
21:20, 13 kwietnia 2012
Rynek telewizyjny wciąż się zmienia. Jeszcze do niedawna nikt nie przejmował się promocją seriali przed wprowadzeniem ich do ramówki. Nowe produkcje były zdane same na siebie. Widzów przyciągały ciekawe scenariusze, a nie kampanie reklamowe pieczołowicie przygotowywane przez marketingowców.
