search

Seksmisja - tajemice komedii stulecia

piątek, 09 października 2009 14:38 | Film

Seksmisja - największy sukces komercyjny 1984 roku, triumfator Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych. Laureat tytułu Komedii Stulecia.
Oto „Seksmisja” Juliusza Machulskiego, którą rozebraliśmy na czynniki pierwsze.

Aktorzy

Machulski znał Stuhra i Łukaszewicza jeszcze przed rozpoczęciem zdjęć, ale nie pisał scenariusza z myślą o nich. Gdy zaangażował obu aktorów, starał się, aby ulepili nieco postacie Maksa i Alberta na swoje podobieństwo. „Wiedziałem, że (Stuhr) jest bardzo dowcipny i śmieszny. Zawsze dziwiło mnie, że kino nie wykorzystywało w pełni tych jego możliwości. Poza tym zwierzył mi się kiedyś, że ma nieprzeparte pragnienie zagrania w komedii i to takiej komedii, w której mógłby pójść na całość” – wyjaśniał reżyser na łamach „Filmu” w 1983 roku. Do aktora rola tak przylgnęła, że do dziś Stuhra zaczepiają na ulicy i zapraszają „Maksia” na kielicha. W przypadku Łukaszewicza, Machulski chciał, by sprawdził się w innym emploi, bo do tej pory grał głównie „dragonów albo poetów”.


Bohaterowie

Maksymilian Paradys – cwaniak, czaruś, głodny sławy i zainteresowania. Kobiety traktuje pobłażliwie. Osobnik słaby psychicznie, który w chwili kryzysu potrafi się położyć na podłodze i grymasić jak małe dziecko.
Albert Starski
– opanowany, kulturalny. Nawet tuż przed operacja zmiany płci zachowuje stoicki spokój.
Lamia Reno – członkini „Archeo”, łagodna i nieco nieśmiała, ulega proletariackiemu urokowi Maksa.
Emma Dax – z grupy „Genetix”, konkurującej z „Archeo” o względy Jej ekscelencji. Twarda, stanowcza i nieprzejednana.

Cenzura

Interweniowała kilka razy. Najpierw cenzor kazał poprawić Machulskiemu scenę kontroli granicznej w windzie – chciał, by aktorzy, zamiast po czesku, mówili w niej po niemiecku. Potem naciskał na usunięcie kwestii: „Kierunek wschód, tam musi być jakaś cywilizacja”. Machulski był przygotowany na ingerencje cenzury, a nawet próbował z nią grać. Specjalnie sfilmował więc scenę, w której Maksio pokazuje znak „Solidarności” i liczył, że urzędnicy zadowolą się usunięciem tylko tego kawałka. I tu się przeliczył, bo z filmu wycięto w sumie trzy minuty materiału – dlatego polską wersja „Seksmisji była krótsza od tej pokazywanej np. w Niemczech.

Ocena
Twoja ocena:  
Ocena 0/5  
Średnia ocena: Ocena 5/5 5 / 5
A teraz ...
Wyślij znajomym Wyślij znajomym
Drukuj Drukuj


Opinie (0)

Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!

Polecane: Pogoda | Wyznaczanie trasy | BMI | Tarot | Program tv | Plotki | Moje IP | Wiadomości | Sport | Top News
Copyright © 1995-2012 Wirtualna Polska