Seksmisja - największy sukces komercyjny
1984 roku, triumfator Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych.
Laureat tytułu Komedii Stulecia.
Oto „Seksmisja”
Juliusza Machulskiego, którą
rozebraliśmy na czynniki pierwsze.
Aktorzy
Machulski znał Stuhra i Łukaszewicza jeszcze
przed rozpoczęciem zdjęć, ale nie pisał
scenariusza z myślą o nich. Gdy zaangażował
obu aktorów, starał się, aby ulepili nieco
postacie Maksa i Alberta na swoje podobieństwo.
„Wiedziałem, że (Stuhr) jest bardzo
dowcipny i śmieszny. Zawsze dziwiło
mnie, że kino nie wykorzystywało w pełni
tych jego możliwości. Poza tym zwierzył mi
się kiedyś, że ma nieprzeparte pragnienie
zagrania w komedii i to takiej komedii,
w której mógłby pójść na całość” – wyjaśniał
reżyser na łamach „Filmu” w 1983 roku. Do
aktora rola tak przylgnęła, że do dziś Stuhra
zaczepiają na ulicy i zapraszają „Maksia” na
kielicha. W przypadku Łukaszewicza, Machulski
chciał, by sprawdził się w innym
emploi, bo do tej pory grał głównie „dragonów
albo poetów”.
Bohaterowie
Maksymilian Paradys – cwaniak, czaruś,
głodny sławy i zainteresowania. Kobiety
traktuje pobłażliwie. Osobnik słaby psychicznie,
który w chwili kryzysu potrafi się
położyć na podłodze i grymasić jak małe
dziecko.
Albert Starski – opanowany, kulturalny. Nawet
tuż przed operacja zmiany płci zachowuje
stoicki spokój.
Lamia Reno – członkini „Archeo”, łagodna
i nieco nieśmiała, ulega proletariackiemu
urokowi Maksa.
Emma Dax – z grupy „Genetix”, konkurującej
z „Archeo” o względy Jej ekscelencji.
Twarda, stanowcza i nieprzejednana.
Cenzura
Interweniowała kilka razy. Najpierw cenzor
kazał poprawić Machulskiemu scenę kontroli
granicznej w windzie – chciał, by aktorzy,
zamiast po czesku, mówili w niej po niemiecku.
Potem naciskał na usunięcie kwestii:
„Kierunek wschód, tam musi być jakaś
cywilizacja”. Machulski był przygotowany
na ingerencje cenzury, a nawet próbował
z nią grać. Specjalnie sfilmował więc scenę,
w której Maksio pokazuje znak „Solidarności” i liczył, że urzędnicy zadowolą się usunięciem tylko tego kawałka. I tu się przeliczył,
bo z filmu wycięto w sumie trzy minuty
materiału – dlatego polską wersja „Seksmisji była krótsza od tej pokazywanej np. w Niemczech.