search
powiązane
tape
fotka

Roma Gąsiorowska

Ocena talentu:
Ocena 41/5 4.22 / 5

Ocena wyglądu:
Ocena 41/5 4.23 / 5


premiery

Polsko - ruska Gąsiorowska

piątek, 16 października 2009 12:44 | Łukasz Maciejewski / Film

Łukasz Maciejewski: W ostatnim sezonie zagrałaś w dziewięciu filmach. To chyba rekord.
Roma Gąsiorowska: W dziewięciu!?

ŁM: „Tatarak” Wajdy, „Jestem twój” Grzegorzka, „Zero” Borowskiego, „Wojna polsko-ruska” Żuławskiego, „Moja krew” Wrony, „Rozmowy nocą” Żaka, „Moja nowa droga” Białowąs, „Kochaj i tańcz” Parramore’a, no i „Londyńczycy”. Jak to się robi?
RG: Nie mam pojęcia, to zresztą głównie większe epizody. Poza tym wcześniej też pojawiał am się w kinie – ale w dosyć dużych odstępach czasu. Po „Futrze” jakoś nic się nie działo: ani w kinie, ani w teatrze. Przeczeka- łam tę przerwę, starałam się nie panikować i nie ratować od razu serialową karierą. Nabrał am dystansu, trochę się uspokoiłam. No i nagle coś pękło. –rozmawia: Łukasz Maciejewski

ŁM: Ale co pękło – zaczęłaś jeździć na castingi, masz superagenta?
RG: Daj spokój. Ciągle słyszałam od znajomych aktorów, że w tym zawodzie trzeba ostro działać. Dzwonić, kokietować, żreć te wszystkie przeterminowane koreczki na bankietach, uprawiać zawodowo lans. Nigdy nie potrafiłam się z tym pogodzić, nie wyobra żałam sobie siebie w podobnym kontekście. Dlatego siedziałam w domu i wpada- łam w depresję. Ale w końcu pomyślałam: „uspokój się dziewczyno, aktorstwo to praca, którą trzeba rozliczać w perspektywie kilkudziesięciu lat, nie jednego roku. Kiedy nie grasz w kinie, nie występujesz w teatrze, możesz przecież robić tysiące innych rzeczy”. Wybrałam z tego zestawu te, które sprawiały mi przyjemność. „To specyfika tego zawodu” – uspokajały mnie starsze kole- żanki. Ważne, żeby nie blokować się tym, że aktorstwo to jedyna moja wartość. Mamy mnóstwo talentów do odkrycia. A agentki mam super!
ŁM: Tak czy inaczej za chwilę będziesz gwiazdą. Jesteś do tego przygotowana?
RG: Nie jestem.
ŁM: I tak cię nie ominie.
RG: Nie cierpię słowa „gwiazda” – nie chcę być postrzegana w taki sposób. Poza tym nikt mnie przecież siłą nie zmusi do gwiazdorzenia: wywiadów, śmigania z doczepioną treską po telewizjach, itd. Staram się sumiennie wykonywać swoją pracę, którą zresztą uwielbiam, chociaż w Polsce zwykle pracuje się hardcore’owo i nie ma to wiele wspólnego z jakimiś czerwonymi dywanami. Reprezentacyjna część mojego zawodu zawsze mnie męczyła i chętnie odstąpiłabym to zadanie innej, występującej za mnie w tej roli istocie, która nie zdawałaby sobie sprawy z absurdu tej fikcji.
ŁM: Spośród nowych filmów z twoim udziałem najważniejsza jest Magda w „Wojnie polsko-ruskiej” wg Masłowskiej. Zmieniali się reżyserzy tego projektu, tylko twoje nazwisko było constans.
RG: Constans? Nie powiedziałabym. Nie miałam żadnego kontraktu, za każdym razem po prostu wędrowałam na castingi i do samego końca nie było wiadomo, czy zagram. To nie są przyjemne tematy. Na pewno nie było lekko. Ale może nie powinno? Wojna to wojna. Ja mam twardy ty- łek i chyba dlatego zawsze obrywam. Już przywykłam.
ŁM: Najpierw ten film miał kręcić Wiktor Grodecki, potem Jan Jakub Kolski, w końcu „Wojnę…” wyreżyserował Xawery Żuławski.
RG: Na pewno Żurek był w pracy bardzo odwa żny, nie bał się iść na całość – nawet w wersji skrajnej. W każdym razie w pełni mu zaufałam. Kiedy kazał mi grać na maksa sztucznie, czy śmiesznie – nie protestował am, chociaż nie zawsze byłam na sto procent pewna tego, w co idę. Próbowałam odnaleźć Magdę w wymyślonej przez Żu- ławskiego formie. Puścić się.
ŁM: Język debiutanckiej prozy Masłowskiej jest trudny, w zasadzie a filmowy. Ma szczególną frazę, melodykę – wręcz prosi się o deklamację. Naprawdę trudno wyobrazić sobie to wszystko w kinie.
RG: Czy ja wiem? Może trudno to zrealizować, ale wyobraźnia jest raczej pojemna. Moja – nad wyraz (Śmiech). Poza tym w filmie są ludzie, nie tylko język. Uwierzyłam, że to taki świat, a w nim ludzie tak funkcjonują i dla nich to jest normalne. Fraza Doroty jest piękna i prawdziwa, ale jednocześnie jak gdyby wyolbrzymiona, nadrealistyczna. W życiu nie mówimy tak, jak w książkach Masłowskiej – mówimy podobnie.
ŁM: Jak sobie z tym poradziłaś?
RG: Walczyłam o każdą sekundę. Pracując nad „Wojną...” przechodziłam jakieś apogeum skupienia. Wiedziałam, że jest to dla mnie zadanie numer jeden. Dookoła były same przeciwności produkcyjne, do których dochodziło moje własne zmaganie się z tą postacią; z bohaterką, która cały czas mi się 1 2 4 3 wymykała, ale której chciałam dać z siebie wszystko. Nie wiem, co z tego wyniknie. Chciałabym, żeby było dobrze – dla Dorotki.
Ocena
Twoja ocena:  
Ocena 0/5  
Brak średniej oceny.
A teraz ...
Wyślij znajomym Wyślij znajomym
Drukuj Drukuj


Opinie

Ocena: 0 [0]
mimi [2009-11-23 11:09]

Roma
podobasz mi się ! jesteś fajna, skromna i pracowita! nie latasz do FAKTU ze swoim życiem prywatnym!!!

odpowiedz