search
powiązane
tape
fotka

Lesław Żurek

Ocena talentu:
Ocena 42/5 4.4 / 5

Ocena wyglądu:
Ocena 42/5 4.48 / 5


premiery

Lesław Żurek: Nie urodziłem się aktorem

poniedziałek, 19 października 2009 12:26 | Film

źródło: AKPA


Lesław Żurek, aktor znany jako porucznik Michał Janicki z „Małej Moskwy” i Andrzej z serialu „Londyńczycy”, ma problem z zawodem, który wykonuje: „Aktorstwo to zawód laleczkowaty, dobry dla kobiet, wbrew temu, co sądzono w czasach antycznych. Te ciągłe przebieranki, make-upy, pudrowanie, zastanawianie się przez garderobianą, czy lepsze dla mnie będą spodnie niebieskie, czy zielone?”… Niezależnie jednak w jakich spodniach gra, Żurek jest tak dobry, że doczekał się nominacji do nagrody im. Cybulskiego za główną rolę w „Małej Moskwie”.

Jest godzina 19. i Żurek je właśnie spóźniony obiad na planie drugiej serii „Londyńczyków”. Warszawska opustoszała fabryka Norblina udaje londyński warsztat samochodowy. Żurek gra Andrzeja, chłopaka, który tuż po przyjeździe do stolicy Wielkiej Brytanii rozstaje się z dziewczyną, po czym otwiera mały biznes: kuchnię polską na kół- kach minivana, jeżdżącą po „polskich” budowach. Turecka konkurencja a to chce go pobić, a to podpalić jego garkuchnię. Ot, wyspiarska codzienność.


„Londyńczycy” to pierwszy od wielu, wielu lat dobry polski serial obyczajowy (bo kryminały lepiej nam wychodzą, patrz „Glina” Pasikowskiego czy „Pitbull” Vegi). Serial o emigrantach w Londynie odróżnia się od nudnej konkurencji szybkim montażem, świetnymi zdjęciami, dobrą ścieżką dźwiękową, a przede wszystkim pasjonującym scenariuszem i dobrymi dialogami. Jak to się stało, że w końcu Polska doczekał a się tak dobrego serialu w powodzi miałkiej tandety?

„Zebrała się ekipa, której zależy – mówi Żurek. – Od strony produkcyjnej, reżyserskiej i aktorskiej wszyscy chcieliśmy czegoś fajniejszego. Przed wejściem na plan wraz z reżyserami określamy, po co jest dana scena, czemu służy, jakie są w niej punkty zwrotne. Dyskutujemy, poprawiamy, zastanawiamy się. Niestety, na co dzień w polskich serialach rzeczywistość jest diametralnie inna: aktor wchodzi na plan bez przygotowania, byle tylko wypowiedzieć swoje kwestie, zazwyczaj kiepskie, bo nie oszukujmy się, ale w Polsce scenarzystów-geniuszy nie mamy. W tasiemcach bohaterowie są rozmyci, nijacy. W »Londyńczykach« każdy aktor wie, jaki jego bohater ma problem i po co w ogóle jest w scenariuszu. Pewnie dlatego wyszło nam lepiej niż średnia krajowa. Pracowałem wcześniej u Kena Loacha i mam porównanie, więc wiem, że w Polsce mamy warunki techniczne, by robić tak dobre rzeczy, jak Anglicy. Ale jeśli nasze historie są nudne i nieciekawie realizowane, to nic z tego nie będzie”.
Ocena
Twoja ocena:  
Ocena 0/5  
Średnia ocena: Ocena 3.67/5 3.67 / 5
A teraz ...
Wyślij znajomym Wyślij znajomym
Drukuj Drukuj


Opinie

Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!