Tomasz Kammel
źródło: starnews.pl
Zgięty w ukłonie kamerdyner w liberii otwiera mu drzwi w porsche, a po
chwili hotelowy pucybut dopieszcza jego supermodne buty. Tomasz Kammel
(38 l.) ma iście lordowskie maniery i wymagania, jak lokatorzy pałacu
Buckingham. Nawet proste czyszczenie obuwia urasta u niego do rangi
prawdziwego ceremoniału.
Gdy zwykły człowiek chce mieć czyste buty, po prostu chwyta za szmatkę i
pastę. Kilka ruchów i obuwie lśni jak nowe. Ale jaśniepan Tomasz Kammel
takie plebejskie odruchy ma w głębokiej pogardzie. Dla bezrobotnego dziś
prezentera ta prosta czynność składa się z kilku nieodzownych elementów,
które celebruje niczym koronację.
Przedwczoraj mieliśmy okazję na własne oczy obejrzeć operację pod
kryptonimem "czyszczenie butów" w wykonaniu lorda Kammela. Jak to
wygląda? Według szkoły a la Kammel przede wszystkim trzeba...
wyprowadzić z garażu dobry samochód. Co najmniej porsche.
Później
poszukać najdroższego hotelu w mieście, by oddać cenne buty w ręce
zawodowca.
Tego dnia Tomasz wybrał może nie najnowszy, ale niezmiennie drogi hotel
Marriott w centrum Warszawy. Prezenter podjechał pod same drzwi
przybytku, oddał kluczyki w ręce hotelowego boya i wszedł do środka.
Uśmiech pucybuta, który znowu mógł froterować jego trzewiki, był wart
każdej wydanej złotówki.
Gwiazdor rozsiadł się na stołeczku i już po
chwili mógł przejrzeć się w nabłyszczonej skórze własnych butów.
Zadowolony z siebie sypnął groszem nie tylko pucybutowi, ale także
kamerdynerowi. Nie mógł przecież postąpić inaczej, skoro ten miły
człowiek tak troskliwie dbał o jego wspaniały samochód.
Ech, życie lorda może być wspaniałe i pełne wrażeń. Nawet jeśli jest on
tylko bezrobotnym prezenterem.
Polecamy także: