źródło: Lionsgate
Sprawa Polańskiego znowu znalazła się na pierwszych stronach gazet. Wszystko z powodu niefortunnego wywiadu, udzielonego 30 lat temu amerykańskiemu pisarzowi, Martinowi Amisowi.
Pierwsza odsłona podwójnej moralności
Do spotkania Polańskiego z Amisem doszło rok po spektakularnej ucieczce reżysera ze Stanów Zjednoczonych. Twórca „Pianisty” oskarżył wtedy opinię publiczną o hipokryzję:
– Jeśli zabiłbym kogoś, media nie miałyby takiej obsesji na moim punkcie. Co innego, gdy chodzi o pie***nie młodych dziewczyn… Sędziowie chcą pie***ć młode dziewczyny. Ława przysięgłych też. Wszyscy chcą pie***ć młode dziewczyny! – gorzko śmiał się wówczas Polański.
Nie można ukryć, że wynurzenia reżysera były bardzo, a wręcz – zdecydowanie zbyt szczere. Oszołomiony bezkarnością Polański zapomniał chyba, że nikt nie lubi, kiedy mu się wytyka jego błędy; a już z pewnością opinia publiczna. Nie uświadomił też sobie, że wszystko, co zrobi i powie, może być kiedyś wykorzystane przeciwko niemu…
Podwójnej moralności odsłona druga
Podobnie jak ten wywiad, nie zostaną mu również zapomniane słowa, które padły w rozmowie z Diane Sawyer, nagranej tuż po aresztowaniu reżysera w 1977 roku. Polański równie swobodnie wyznał wtedy:
- To się po prostu przydarzyło. W tamtym czasie trudno było mi przekonać samego siebie, że to było niewłaściwe. Myślałem, że w końcu nikomu nie dzieje się krzywda.
Wypowiedziane z uśmiechem słowa zaszokowały opinię publiczną. Tak samo jak i fakt, że praktycznie w tym samym czasie reżyser rozpoczął gorący romans z aktorką Nastassją Kinski, która miała wówczas zaledwie 15 lat.
Skandal budzący tak wiele kontrowersji...