Edward Linde-Lubaszenko
źródło: AKPA
Teatr jest miejscem, gdzie ludzie tacy jak ja, bardzo podobni albo bardzo
różni ode mnie realizują swoje życie, jego najważniejszy, główny nurt - te słowa Edwarda
Linde-Lubaszenko sprzed lat, z telewizyjnego programu "Twarze teatru", przypomniano w poniedziałek
w Starym Teatrze w Krakowie z okazji 70. urodzin aktora i 50. rocznicy jego pracy.
Spotkanie, którego gospodarzem była Elżbieta Bińczycka, było okazją do przypomnienia
najważniejszych osób w życiu aktora oraz najważniejszych jego ról filmowych i teatralnych.
Aktor wspominał, że jako niespełna dwulatek znalazł się podczas wojny w ZSRR i swojej matce oraz
wybawicielowi rodziny Mikołajowi Lubaszence zawdzięczał ocalenie i powrót do Polski. Z kolei ojciec
- Julian Linde - zapewnił aktorowi wsparcie podczas studiów medycznych.
"Nie chciałbym nikomu życzyć, żeby powtórzył jego los" - mówił o swoim ojcu Edward Linde -
Lubaszenko. Aktor opowiadał, że Julian Linde w 1944 r. został wcielony do Wermachtu, poddał się
pierwszego dnia i spędził dwa lata w obozie w Tule, a po powrocie do Polski trafił na dwa lata za
używanie języka niemieckiego do więzienia w Płocku. "Do nazwiska Linde wróciłem w 1991 r., kiedy
już było można" - powiedział aktor.
Edward Lubaszenko studiował medycynę, ale ostatecznie porzucił studia i zdał eksternistycznie
egzamin aktorski. W 1962 r. wygrał I Ogólnopolski Studencki Konkurs Piosenkarzy w Krakowie. Wkrótce
zdobył też wyróżnienie na Festiwalu Piosenki w Opolu. By przypomnieć tamten czas Jacek Wójcicki
zaśpiewał w poniedziałek "Karuzelę z Madonnami" z repertuaru Ewy Demarczyk.