search
powiązane
tape
fotka

Jerzy Bończak

Ocena talentu:
Ocena 42/5 4.46 / 5

Ocena wyglądu:
Ocena 33/5 3.91 / 5


premiery

Jerzy Bończak: Byłem na dnie

piątek, 05 lutego 2010 14:34 | eFakt.pl

Jerzy Bończak Jerzy Bończak
źródło: Kapif.pl
efakt
Brawurowy i podstępny Zyzio Krzepicki z "Kariery Nikodema Dyzmy", szalony filmowy Mazepa czy budujący w mieszkaniu roboty konstruktor Manc z serialu "Alternatywy 4" - to tylko trzy spośród dziesiątek ról, które zagrał Jerzy Bończak (61 l.).

To znakomity aktor i reżyser, jedna z najbardziej charakterystycznych i najlepiej rozpoznawalnych twarzy polskiego kina i telewizji. Ale też zwykły człowiek, który stoczył w swym życiu ciężką walkę z nałogiem. Dzisiaj Jerzy Bończak postanowił zmierzyć się z przeszłością i w szczerej rozmowie z Faktem wyznać, jak nisko upadł przez alkohol i w jaki sposób zdołał wyrwać z okowów nałogu.

Mało kto wie, że jest pan synem ogrodnika z warszawskiego Marymontu. Jest pan zadowolony ze swojego pochodzenia?

- Nie narzekam, a poza tym już za późno na zmiany (śmiech).

Pytam, bo zastanawiam się, czy gdyby pochodził pan z artystycznego domu, byłby pan równie dobrym aktorem?

- Czasami tzw. dobry dom rozleniwia i młody artysta wypada gorzej, niż jego rodzice. Jest ciągle porównywany i nie wytrzymuje presji, ale są też przykłady zupełnie przeciwne. Marek Kondrat wychował się w aktorskiej rodzinie i przebił wszystkich, nawet swojego stryja, legendę teatru.

Pomagał pan tacie w uprawianiu pomidorów?

- Trochę, ale mój ojciec choć z zawodu był ogrodnikiem, to w głębi serca był artystą. Pamiętam, gdy jako dziecko siedziałem z nim przed domem. Opowiadał mi wtedy o pięknie świata i poezji. W ten sposób uwrażliwiał mnie i dzięki tej rozmowie zacząłem pisać wiersze. Gdyby nie on, pewnie nigdy nie zainteresowałbym się aktorstwem.

Lubi pan oglądać siebie jako aktora?

- Kiedyś nie lubiłem, ale teraz toleruję. Gdy widzę swoje role z młodości zastanawiam się nad upływem czasu. Z nostalgią patrzę na to, co już zrobiłem.

Czy te produkcje sprzed lat wytrzymują próbę czasu?

- Uważam, że filmy, które powstawały wtedy, są znakomite. Każdy metr taśmy przeliczany był na dolary i ciążyła na nas presja, by nie popełniać błędów, bo dubli nie będzie. Mimo to ogląda się to świetnie.

Mówią o panu: „Mistrz drugiego planu”. Czuje pan żal, że tylko drugiego?

- Nie zawsze wcielałem się w postaci epizodyczne. W „Karierze Nikodema Dyzmy” czy w „Domu” grałem przecież jedne z ważniejszych ról tych seriali.

Ale jednak pańską specjalnością są epizody.

- To prawda. To sprawa mojej fizyczności, a poza tym uważam, że łatwiej jest zagrać główną rolę, niż wcielić się w postać drugoplanową. Główna rola to opowiadanie na przestrzeni długiego czasu. Epizod to kondensacja. Powiem nieskromnie, że do epizodów potrzeba bardzo dobrych aktorów (śmiech).

Polecamy w wydaniu internetowym efakt.pl:

Ocena
Twoja ocena:  
Ocena 0/5  
Średnia ocena: Ocena 3.4/5 3.4 / 5
A teraz ...
Wyślij znajomym Wyślij znajomym
Drukuj Drukuj


Opinie

Ocena: 0 [0]
~EWA [2010-02-12 10:47]

BOŃCZAK
WYRAZY SZACUNKU DLA PANA -Z PRZYJEMNOŚCIĄ OGLĄDAM FILMY Z PANA UDZIAŁEM-ODNOŚNIE PALENIA PAPIEROSÓW NALEŻY PRZECZYTAĆ KSIĄŻKĘ ALLEN CARR-PROSTA METODA JAK RZUCIĆ PALENIE-JEST W INTERNECIE-AUTOR TEJ KSIĄZKI TO WIELOLETNI PALACZ-POZDROWIENIA DLA PANA

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~gość [2010-02-11 18:06]

Swietnie gra
Wspaniały aktor, że też ta zaraza każdego dopadnie. Ale dobrze, że się z tego wydostał. Pozdrawiam

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~fremek [2010-02-10 09:23]

ech...stara dobra kadra! Szacunek!
Nie to co teraz Cichopki , Mroczki itp

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~znawczyni [2010-02-08 10:26]

gdzie podpis dziennikarza?
swietny wywiad, ale nie ma nazwiska, ktory go przeprowadzil....no coz efakt!!

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~baba jaga [2010-02-07 12:42]

wspanialy czlowiek i dobry aktor,moj szacunek

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~maniek [2010-02-07 00:36]

wspanialy aktor
Uwazam Pana za wspanialego i bardzo wyrazistego aktora i cudownego normalnego czlowieka

odpowiedz