Wojciech Mecwaldowski: Mówię szczerze to, co myślę!
czwartek, 17 czerwca 2010 15:42 | Katarzyna Szymanek/ Akpa
źródło: TVN
Uwielbia podróże, choć ostatnio nie ma na nie czasu. Nocami maluje obrazy, bo, jak przyznaje, niesamowicie go to odstresowuje. Nie posiada telewizora, ponieważ szkoda mu czasu na oglądanie telewizji. Wojtek Mecwaldowski, bo o nim mowa, swoim talentem aktorskim zachwyca setki widzów. Obecnie możemy go oglądać w popularnym serialu „Usta Usta”.
- Niebawem na ekranie zobaczymy drugą serię "Usta Usta". Czy będzie ona jeszcze ciekawsza i jeszcze odważniejsza?
Trudno powiedzieć, ponieważ ja patrzę na całość tej produkcji, która w ogóle jest świetnie napisana, zawiera mnóstwo śmiesznych i wzruszających momentów. Druga seria z pewnością będzie równie ciekawa.
- Serial zyskał wielką sympatię widzów, czy dzięki temu wy aktorzy gracie z większą pewnością?
Bardzo się cieszymy, że są widzowie, którzy chcą oglądać efekt naszej pracy, ale nie wiem czy można tu mówić o większym poczuciu pewności. Zbytnia pewność w tym przypadku nie jest wskazana. Cały czas trzeba starać się robić jak najlepiej to, co do nas należy.
- Przyglądając się waszej pracy na planie, wydajesz się osobą, która rozbawia całą ekipę, śmiejesz się, żartujesz...
Ja ogólnie podchodzę do życia na wesoło, nie lubię się smucić. A jeżeli kogoś śmieszy moje poczucie humoru, to dlaczego mam nie rozbawiać go od samego rana? Cieszę się, że mogę uprawiać tak piękny zawód i być cały czas sobą. Aktorstwo niesamowicie napędza mnie do życia.
- Na planie "Usta Usta" miałeś okazję pracować z dzieckiem. Jak to wspominasz?
Uwielbiam dzieci. Granie z nimi uczy zupełnie innego podejścia do pracy. Taki mały szkrab przychodzi na plan i ma swoje widzimisię. Stwierdza na przykład, że on teraz nie będzie siedział, bo woli stać! (śmiech). Dzieci, które pracują przy tej produkcji są fantastyczne i mają to coś, co powoduje, że na ekranie widać prawdę, nie ma udawania.
- A czy jest coś, co denerwuje Cię w Twoim bohaterze, Piotrze?
Jedyne co może mnie w nim denerwować to, że on czasami za mało słucha.
- Prywatnie nie masz z tym problemu?
Cały czas uczę się słuchać ludzi i pewnie uczył się będę tego jeszcze przez wiele lat.
Oglądając polską telewizję często widzimy w niej amerykańskie akcenty – nie tylko w postaci programów opartych na formatach ze Stanów Zjednoczonych. W rodzimych serialach, bohaterowie często oglądają amerykańskie filmy, czy wspominają tamtejsze gwiazdy show biznesu. Zdarza się jednak i tak, że w telewizji za wielką wodą pojawiają się polskie wątki i bohaterowie polskiego pochodzenia. W zależności od tego, czy mamy do czynienia z serialem dramatycznym, czy sitcomem – nasze narodowe cechy przedstawiane są mniej lub bardziej stereotypowo. Przypomnijmy sobie, która z postaci narobiła największego zamieszania w jankeskim serialu.
Jeśli ktoś po drugiej części „Facetów w czerni” sądził, że ich formuła bezpowrotnie się wyczerpała, a żadna kolejna nie dorówna pierwszemu epizodowi sprzed 15 (!) lat, ten powinien śmiało zaryzykować i wybrać się na trzecią odsłonę zabawy z „K” i „J” w rolach głównych. To bez wątpienia jedna z najlepszych komedii tego roku!