search
felietonisci
Marcin Wrona

Marcin Wrona

Reżyser, scenarzysta i wykładowca na Uniwersytecie Śląskim, twórca stojący za sukcesem filmów "Moja krew" oraz "Chrzest" i serialu "Ratownicy", filmowiec okrzyknięty Najlepszym Reżyserem 2010 roku.

zobacz..

Bożena Janicka

Bożena Janicka

Najkrócej? Spróbuję. Miesięcznik KINO (także Polskie Radio, TOK FM, TV). Dwie książki, wspólnie z Krystyną Jandą ("Tylko się nie pchaj", "Gwiazdy mają czerwone pazury"). Hobby: uczę zawodu praktykantów - i uczę się od nich. Co w kinie lubię najbardziej? Wielki śmiech, wielkie serio. A co najmniej? Nijakość.

zobacz..

Bartosz Żurawiecki

Bartosz Żurawiecki

Dziennikarz, krytyk, pisarz, domator-nihilista. Autor czterech książek, laureat dwóch nagród, współpracownik kilku pism. Kiedyś uwielbiał film „Fanny i Aleksander” Ingmara Bergmana i Kabaret Starszych Panów, ale dzisiaj nie jest już niczego pewien.

zobacz..

Magdalena Lankosz

Magdalena Lankosz

Mieszka w Los Angeles, skąd pisze m.in. dla „Wysokich Obcasów”, „Filmu” i „Przekroju” oraz prowadzi cykl „Pytanie w Hollywood” w „Pytaniu na śniadanie” w TVP2.

zobacz..

premiery
dziub
Proste pragnienia

Proste pragnienia

Waszym zdaniem: 7

premiery
Premiery
repertuar kin
Wpisz nazwę miasta:
Na co do kina w ten weekend?
Repertuar kin

bez limitów Michał Burszta: Kobieta za burtą

Autor felietonu: Michał Burszta, nFilmHD | 30 czerwca 2010, 09:50

Pisanie o festiwalu w Gdyni należy do stałego zestawu masochistycznych zachowań ludzi piszących o filmie. Co roku ponawia się ten sam rytuał, wszyscy mówią, że będzie źle, następnie diagnoza się potwierdza, po czy następują pełne fałszu szlochy i dramatyczne pytanie: dlaczego? Dlaczego znowu tak mizernie, przewidywanie a czasem po prostu żenująco?

Rytuały powtarzane bez przekonania są zwyczajnie nudne, więc nie zamierzam w nich uczestniczyć. Mnie tegoroczny festiwal nie zaskoczył a więc i nie rozczarował. Zaskoczyła mnie za to opinia wygłaszana przez niektórych twórców już po zakończeniu imprezy, a mianowicie, że to był w kinie rok „mocnych kobiecych postaci”. Czyżby?

Zacznijmy od truizmu: w polskim kinie postaci kobiecych nie ma. Nawet „Katyń” szumnie zapowiadany, jako historia tragedii przedstawiona z punktu widzenia żon zamordowanych oficerów, okazał się opowiastką o matronach i świętych dziewicach, jakichś widmach idei kobiecości. I jest to w naszym kinie niestety normą. W tym roku w Gdyni rzeczywiście było sporo ról granych przez kobiety, ale ani jednej pełnokrwistej kobiecej postaci.

Zacznijmy od nagrodzonej za najlepszą rolę kobiecą Magdaleny Boczarskiej. Zakochana agentka, która w „Różyczce” rozdarta jest między posągowo uczciwym intelektualistą a nieokrzesanym, ale zmysłowym UB-ekiem, mimo starań aktorki jest tylko marionetką. Zabawką w rękach historii i mężczyzn. Trudno kupić tę postać, choć rozumiem założenie historii dziewczyny „bez właściwości” i kolejnej wariacji wokół mitu o Pigmalionie. Wolałbym jednak raz zobaczyć jakąś kobietę, której nie trzeba kształtować od podstaw, bo doskonale radzi sobie z tym sama.

Statystycznie najwięcej kobiet wystąpiło w „Wenecji” Jana Jakuba Kolskiego, ale na liczbach się kończy. Postaci tworzą tu bowiem pewien portret zbiorowy, sentymentalny ornament dla wspomnień głównego bohatera. Magdalena Cielecka, Agnieszka Grochowska, czy Teresa Budisz – Krzyżanowska, mimo ciekawych kreacji, nie są tu nikim więcej jak personifikacją kobiecego mitu, który uosabia się w spojrzeniu małego chłopca.

Zobacz także:

LEGENDARNA KUSICIELKA. O KIM MOWA?

PIERWSZE PIERSI POLSKI

WSTYDLIWE WPADKI GWIAZD

POLSKIE SEKSBOMBY BEZ MAKIJAŻU I STYLIZACJI

OCENA

Twoja ocena:
Ocena 0/5  
Średnia ocena: Ocena 5/5 5 / 5

A TERAZ...

wyslij znajomym  Wyślij znajomym
drukuj  Drukuj

Opinie

Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!