Film dotyka bardzo ważkiego i wciąż budzącego skrajne emocje w Polakach tematu in-vitro. Podany w lekkiej formie, jak zapewnia Dominika Ostałowska, a jednocześnie bardzo autentyczny obraz małżeństwa, które pragnie mieć dziecko.
Pani Dominiko, żyjemy w świecie e-commerce, e-biznes, e-mail, e-book, e-konto, tabloidyzacji internetu, itp., itd. Jak pani odnajduje się w tej wirtualnej rzeczywistości?
Są rzeczy, które mogą mi się nie podobać i niekoniecznie muszę z tych „zbiorników” korzystać.
Czyli jak książka to nie e-book a biblioteka, albo księgarnia?
Nie lubię bibliotek. Wolę księgarnie.
Cisza przeszkadza? (śmiech)
Nie. Lubię mieć własną książkę, lubię zapach świeżej farby drukarskiej. Czytam swoim rytmem, wracam do książki, kiedy chcę, odkładam ją, kiedy chcę, mogę ją poplamić, a nawet zgubić. Bez pośpiechu i terminów...
Wiem, że jest moja.
Jak najczęściej wpada pani na bohaterów literackich, na tytuły, które pragnie mieć na własność?
Zazwyczaj nie sugeruję się opiniami, recenzjami czy top listami. Zakup książki w moim wypadku uwarunkowany jest sytuacją, chwilą, momentem w moim życiu. Jeśli akurat czegoś potrzebuję, chodzę i szukam... Coraz mniej czytam beletrystyki, bo uprawiając mój zawód ten świat fikcji mam na co dzień. Natomiast coraz bardziej potrzebuję wiedzy o ludziach i o świecie, która nie jest fikcyjna, daje mi dystans do tego, co wokół mnie i we mnie się dzieje. Książki popularno-naukowe i psychologiczne – to jest moja pasja. Pasja poniekąd związana z aktorstwem: poszukiwanie mechanizmów, motywacji, imperatywów. Moje zainteresowanie aktorstwem wzięło się właśnie z tego, że zawsze marzyłam o tym, aby mieć taką czapkę niewidkę i wiedzieć, dlaczego ludzie zachowują się tak a nie inaczej. Artystyczna forma poszukiwania odpowiedzi na to pytanie bardzo przypadła mi do gustu.
Z drugiej strony, w miarę upływu lat widzę, że fajnie jest poszerzać swoją wiedzę i nie opierać się jedynie na intuicji, własnym wnętrzu i doświadczeniach. To się przydaje, naprawdę.
W serialu jest czas, aby tak głęboko wniknąć w postać?
Nie zawsze. Dlatego tak po ludzku i zawodowo mnie to interesuje, fascynuje i sprawia przyjemność.
Wspomniała pani o książkach popularno-naukowych. Coś szczególnie panią intryguje w świecie?
Astrofizyka i kosmologia są dla mnie odskocznią. Z jednej strony dostarczają mi wiedzy, z drugiej na tyle są oderwane od życia codziennego, że sprawiają, iż mogę spojrzeć na siebie z dystansem.
in vitro po polsku Szanowny dziennikarzu przeprowadzający wywiad z p. Ostalowską: film, o którym wywiad traktuje, nie jest o zapłodnieniu in vitro i jest doprawdy żenującym słyszeć tę bzdurę po raz kolejny. I nie wiem sama, czym czuję się bardziej skonsternowana: przygotowaniem dziennikarza, ktory pyta aktorkę o problem niepojawiający się w filmie czy też odpowiedzią aktorki, ktora podobno czytała scenariusz, a mimo to nie poprawiła dziennikarza.
Dla pańskiej wiadomości i gwoli rozprawienia się z ignorancją: film, w ktorym p. Ostałowska gra główną rolę, porusza temat inseminacji nasieniem dawcy. To coś zupełnie innego niż in vitro.
uwielbiam! Uwielbiam tę Panią! Podoba mi się jej delikatna jakby zadumana uroda i sposób bycia. Bardzo lubię postać Marty Mostowiak, Pani Dominiko jest Pani wspaniała!
Oglądając polską telewizję często widzimy w niej amerykańskie akcenty – nie tylko w postaci programów opartych na formatach ze Stanów Zjednoczonych. W rodzimych serialach, bohaterowie często oglądają amerykańskie filmy, czy wspominają tamtejsze gwiazdy show biznesu. Zdarza się jednak i tak, że w telewizji za wielką wodą pojawiają się polskie wątki i bohaterowie polskiego pochodzenia. W zależności od tego, czy mamy do czynienia z serialem dramatycznym, czy sitcomem – nasze narodowe cechy przedstawiane są mniej lub bardziej stereotypowo. Przypomnijmy sobie, która z postaci narobiła największego zamieszania w jankeskim serialu.
Jeśli ktoś po drugiej części „Facetów w czerni” sądził, że ich formuła bezpowrotnie się wyczerpała, a żadna kolejna nie dorówna pierwszemu epizodowi sprzed 15 (!) lat, ten powinien śmiało zaryzykować i wybrać się na trzecią odsłonę zabawy z „K” i „J” w rolach głównych. To bez wątpienia jedna z najlepszych komedii tego roku!