search
felietonisci
Marcin Wrona

Marcin Wrona

Reżyser, scenarzysta i wykładowca na Uniwersytecie Śląskim, twórca stojący za sukcesem filmów "Moja krew" oraz "Chrzest" i serialu "Ratownicy", filmowiec okrzyknięty Najlepszym Reżyserem 2010 roku.

zobacz..

Bożena Janicka

Bożena Janicka

Najkrócej? Spróbuję. Miesięcznik KINO (także Polskie Radio, TOK FM, TV). Dwie książki, wspólnie z Krystyną Jandą ("Tylko się nie pchaj", "Gwiazdy mają czerwone pazury"). Hobby: uczę zawodu praktykantów - i uczę się od nich. Co w kinie lubię najbardziej? Wielki śmiech, wielkie serio. A co najmniej? Nijakość.

zobacz..

Bartosz Żurawiecki

Bartosz Żurawiecki

Dziennikarz, krytyk, pisarz, domator-nihilista. Autor czterech książek, laureat dwóch nagród, współpracownik kilku pism. Kiedyś uwielbiał film „Fanny i Aleksander” Ingmara Bergmana i Kabaret Starszych Panów, ale dzisiaj nie jest już niczego pewien.

zobacz..

premiery
dziub
Proste pragnienia

Proste pragnienia

Waszym zdaniem: 7

premiery
Premiery
repertuar kin
Wpisz nazwę miasta:
Na co do kina w ten weekend?
Repertuar kin

bez limitów Magdalena Michalska: Będąc młodą matką...

Autor felietonu: Magdalena Lankosz | 13 sierpnia 2010, 10:29

Magdalena Michalska</div> Najwyższy czas na antyshrekową rewolucję w dziedzinie kinematografii dla dzieci. W wyścigu na coraz bardziej udziwnione filmy familijne, ich twórcy zatracili umiejętność komunikacji z małym widzem na jego poziomie.

Będąc młodą matką, 6-letniego miłośnika filmów cieszę się, że dzielimy wspólna pasję. Chętnie zabierałam go do kina pokazując, że ruchome obrazy to nie tylko sieczka prezentowana przez 24 godziny na dobę w kanałach telewizyjnych dla dzieci. Mimo, że mój syn ma zadatki na nałogowego „oglądacza” jestem przeciwniczką radykalnych rozwiązań, takich jak wyrzucanie telewizora. Nie uważam, że książki są jedynym sposobem rozwijania wyobraźni dziecka. Choć sama studiowałam literaturę, kino jest medium równie wartościowym i ukształtowało mnie ono w tym samym stopniu, co lektury. Z taką samą ciekawością wypatruję reakcji mojego syna na książki mojego dzieciństwa, co na filmy, które mnie poruszyły. Nie mogę się doczekać momentu, w którym zobaczę jego minę gdy pierwszy raz będzie oglądał „E.T.”, byłam zaskoczona jak bardzo zmienił swój stosunek do naszego psa, gdy zobaczył disneyowskiego „Pioruna”.

Mam jednak ze wspólnymi wycieczkami do kina coraz większy problem. Gros produkcji filmowych przeznaczonych dla dzieci jest obecnie zupełnie nieprzystosowane do ich wrażliwości i wiedzy. Przykładem choćby właśnie wchodzące na nasze ekrany „Psy i koty. Odwet Kitti” – parodia znanych filmów akcji dla dorosłych, tyle, że ze zwierzętami w głównych rolach. Film jest oparty na nawiązaniach do serii o Bondzie, zapożyczeniach z innych klasyków kina rozrywkowego jak „Batman” Tima Burtona, ba, znalazł się tu nawet cytat z „Milczenia Owiec”! Kinomani powyżej 18 roku życia pewnie się uśmieją, ale co ma z tego zrozumieć powiedzmy 10-latek, któremu wszystkie te odniesienia są jeszcze obce? Plątanina cytatów z kultury wysokiej i niskiej, która zdominowała popkulturę dla dzieci tylko zapycha im głowę sieczką, z której nie mają możliwości nic zrozumieć. Na siłę narzucamy im naszą wrażliwość i nasz poziom skojarzeń. A może nie chcemy, albo nie umiemy opowiadać im o tym, co dla nich ważne? Bajki mają wszak objaśniać świat, tłumaczyć jego złożoność, oswajać uczucia, a nie komplikować świat dziecka.

Na naszych oczach Shrekorewolucja zjada własny ogon. Wywrotowa bajka/antybajka, która z maestrią grała z popkulturą i ponowoczesnością poczyniła duże szkody w świecie filmów dla dzieci. Okazało się, że po przygodach zielonego ogra mało kto chce już robić klasyczne kino dla dzieci. Tymczasem nowa formuła filmów familijnych zaczęła się degradować i twórcom coraz trudniej utrzymać równowagę między filmem dla dorosłych a dla dzieci. Robią więc kino skierowane do nikogo. Zbyt proste dla dojrzałego widza, jednocześnie zaniedbujące...

OCENA

Twoja ocena:
Ocena 0/5  
Średnia ocena: Ocena 4.38/5 4.38 / 5

A TERAZ...

wyslij znajomym  Wyślij znajomym
drukuj  Drukuj

Opinie

Ocena: 0 [0]
~anna_s [2010-08-16 14:16]

Faktycznie...
faktycznie filmy w stylu Shrek-owskim są już nudne, przejadły się, a przede wszystkim nie wnoszą wiele w świat dziecka (np. dla mego 4-letniego syna), jedynie "wzbogacają" język o "gadki", których i tak mój syn nie potrafi w realu dobrze zastosować. Dziękuję za propozycje ciekawych tytułów. Rozpoczynam poszukiwania ;-)

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź