search

42 polskich aktorów w jednym miejscu, czyli relacja z planu remake'u "Och, Karol"

piątek, 20 sierpnia 2010 10:05 | AKPA

Jan Piechociński i Piotr Adamczyk Jan Piechociński i Piotr Adamczyk
źródło: AKPA
Podobno nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki. Twórcy filmowych remake'ów nie biorą sobie jednak tych słów do serca. I choć kopia bywa zwykle gorsza od oryginału, realizatorom zazwyczaj przyświeca szlachetna myśl, że tym razem będzie inaczej - to znaczy lepiej. W styczniu 2011 roku do kin trafi nowa wersja komedii erotycznej "Och, Karol!", hitu kinowego z 1985 roku w reżyserii Romana Załuskiego, z Janem Piechocińskim w roli tytułowego Karola, któremu żadna kobieta oprzeć się nie może, a on skwapliwie wykorzystuje nadarzające się okazje.

Tym razem za reżyserię historii polskiego Don Juana zabrał się Piotr Wereśniak, który do spółki z Iloną Łepkowską - autorką scenariusza wersji oryginalnej - napisał też scenariusz "Och, Karola!" A. D. 2010. Niewątpliwą atrakcją tej komedii będzie nie spotykana dotąd ilość gwiazd przypadająca na każdy milimetr taśmy filmowej. Mogliśmy się o tym przekonać w piątek 13 sierpnia, kiedy w Kościele Ewangelicko-Augsbusrkim pod wezwaniem Świętej Trójcy w Warszawie realizowano scenę finałową "Och, Karola!". Uczestniczyło w niej aż 42. aktorów!

Płeć piękną reprezentowały m.in.: Małgorzata Socha, Katarzyna Glinka, Małgorzata Foremniak, Katarzyna Zielińska, Marta Żmuda Trzebiatowska, Anna Mucha, Tamara Arciuch, Ewa Kasprzyk, Małgorzata Potocka, Katarzyna Figura, Andżelika Piechowiak, Emilia Komarnicka, Anna Samusionek. Nie mniej imponujący był zastęp aktorski panów: Jan Frycz, Wiktor Zborowski, Grzegorz Małecki, Krzysztof Stelmaszyk, Andrzej Młynarczyk, Paweł Okraska, Andrzej Zieliński, Tadeusz Chudecki. Zabraknąć nie mogło rzecz jasna odtwórcy roli tytułowej, czyli Piotra Adamczyka. Pretekstem do tak licznego zgromadzenia był ślub jednej z dziewczyn Karola - Pauliny (Marta Żmuda Trzebiatowska) - z jego najlepszym przyjacielem, Romanem (Grzegorz Małecki).

Ukłonem, przewrotnym, w stronę wcześniejszej wersji, było obsadzenie w roli księdza Jana Piechocińskiego.

"To zamierzona puenta postaci, którą kiedyś kreowałem. Udział w tym filmie uświadomił mi dwie rzeczy. Z jednej strony cieszę się, że temat jest wieczny, a z drugiej martwię, że tyle lat upłynęło odkąd zagrałem Karola i strasznie się postarzałem. Ale widok tylu atrakcyjnych pań na planie nadal robi na mnie wrażenie. Aż boję się o moje zdrowie" - żartował Jan Piechociński. Aktor przyznał, że "Och, Karol!" przyniósł mu swego czasu szaloną popularność.

"Z drugiej strony była to szklanka cykuty. Dlatego, że mnie wyłączył z życia zawodowego na blisko 10 lat. Widocznie zagrałem tak dobrze, że rzuciłem wszystkich na kolana i nic lepszego nie mogli mi już zaproponować" - dodał. Tak się złożyło, że na planie filmu "Karol nr 2", czyli Piotr Adamczyk, miał okazję stanąć twarzą w twarz z "Karolem nr 1", czyli Janem Piechocińskim. Jakie to uczucie?

"Przedziwnie. Zwłaszcza, kiedy robimy sobie wspólne zdjęcia, a Pan Piechociński, z racji tego, że gra księdza, jest w ornacie. Można powiedzieć, że zamieniliśmy się kostiumami" - mówi Piotr Adamczyk, i wie co mówi.

Wszak jeszcze niedawno wielką popularność na całym świecie przyniósł mu inny film z "Karolem" w tytule, z tym, że ten Karol od tamtego różni się - chciałoby się powiedzieć - jak niebo i ziemia. Nie ulega bowiem żadnej wątpliwości, że "Och, Karol" święty nie jest.

"Tym razem przed imieniem "Karol" jest jeszcze "och!", które bardzo wiele wyraża. W tym jednym małym słówku mieści się podwójny zachwyt, jakim Karol obdarza wszystkie kobiety i którym one obdarzają jego. To facet, który ma niezwykłą słabość do płci pięknej. Słabość ta przenosi się na...
Ocena
Twoja ocena:  
Ocena 0/5  
Brak średniej oceny.
A teraz ...
Wyślij znajomym Wyślij znajomym
Drukuj Drukuj


Opinie

Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!