Hilary Swank narzeka, że Hollywood nie oferuje aktorkom ciekawych ról fikcyjnych.
Gwiazda podkreśla, że w większości filmów wcielała się w postacie, które istniały w rzeczywistości.
- Jestem ogromną szczęściarą, bo ostatnie 11 lat mojej kariery to pasmo sukcesów - tłumaczy Swank. - Nie zmienia to jednak faktu, że gram przede wszystkim kobiety, które żyły naprawdę. Betty Anne w "Conviction", Amelia Earheart, Erin Gruwell w "Wolności słowa". Skłania mnie to do refleksji, że Hollywood nie oferuje kobietom naprawdę dobrych ról fikcyjnych. Ale cóż, nie powinnam specjalnie narzekać.
Dorobek Hilary Swank zamyka dramat "The Resident".
10 WSTYDLIWYCH PRZYJEMNOŚCI, KTÓRE KOCHAMY
TAK WYGLĄDA RODZEŃSTWO WIELKICH GWIAZD
ONE BYŁY NAJSEKSOWNIEJSZE W LATACH 80. I 90.
BOŻENKA Z "KLANU" JAKIEJ NIE ZNACIE! FOTO