Przygotowania do wojny żeńsko-męskiej nabierają tempa! Mężczyźni zaciskają krawaty, robią groźne miny, inni zapuszczają długie brody, a kobiety stroją się, zmieniają fryzury i z gracją stąpają po czerwonych dywanach. W tym odwiecznym starciu nie ma litości! Jest za to mnóstwo humoru, prawdy i świetnych aktorów! Zwiastun „Wojny żeńsko-męskiej” czas zacząć!
„Wojna żeńsko-męska” to nieprzyzwoicie śmieszna komedia, w której Lejdis spotykają się z Testosteronem. Reżyserii podjął się
Łukasz Palkowski, autor kultowego „Rezerwatu” i „39 i pół. Wraz z nim do walki stanęła plejadą gwiazd, jakich jeszcze razem w jednym filmie nie było:
Sonia Bohosiewicz, Grażyna Szapołowska, Tomasz Karolak, Wojciech Mecwaldowski, Tomasz Kot, Grażyna Wolszczak, Tamara Arciuch.
To film dla bezpruderyjnego widza, otwartego na nowe doznania… także damsko-męskie. Historia bezrobotnej dziennikarki, która walczy z nadwagą i brakami na koncie skuteczniej niż Bridget Jones i choć o mężczyznach wie znacznie więcej niż wszystkie Lejdis razem wzięte, znalezienie tego właściwego będzie wymagało od niej nie lada wysiłku.
Szczególnie, że jej dorosła córka nie tylko bezlitośnie ocenia jej poczynania, ale sama liczy na radę matki w miłosnych perypetiach. W roli matki i córki Sonia Bohosiewicz i jej młodsza siostra Maja. Zbliża się decydująca bitwa w odwiecznej wojnie żeńsko-męskiej. Kto z tego starcia wyjdzie zwycięsko?
Oglądając polską telewizję często widzimy w niej amerykańskie akcenty – nie tylko w postaci programów opartych na formatach ze Stanów Zjednoczonych. W rodzimych serialach, bohaterowie często oglądają amerykańskie filmy, czy wspominają tamtejsze gwiazdy show biznesu. Zdarza się jednak i tak, że w telewizji za wielką wodą pojawiają się polskie wątki i bohaterowie polskiego pochodzenia. W zależności od tego, czy mamy do czynienia z serialem dramatycznym, czy sitcomem – nasze narodowe cechy przedstawiane są mniej lub bardziej stereotypowo. Przypomnijmy sobie, która z postaci narobiła największego zamieszania w jankeskim serialu.
Jeśli ktoś po drugiej części „Facetów w czerni” sądził, że ich formuła bezpowrotnie się wyczerpała, a żadna kolejna nie dorówna pierwszemu epizodowi sprzed 15 (!) lat, ten powinien śmiało zaryzykować i wybrać się na trzecią odsłonę zabawy z „K” i „J” w rolach głównych. To bez wątpienia jedna z najlepszych komedii tego roku!