Naszym wiernym czytelnikom chcieliśmy dziś zaproponować nieco inny tekst - subiektywne zebraną mieszankę najgorszych pomysłów na kontynuację wielkich kinowych przebojów. Specjalnie dla Was, przegrzebaliśmy zasoby internetu w poszukiwaniu najbardziej absurdalnych koncepcji, jakie tylko mogą przyjść do głowy żądnym pieniędzy producentom zza oceanu. Zapraszamy na krótką podróż po świecie sequeli - podróż z przymrużeniem oka, rzecz jasna.
Nie od dziś wiadomo, że filmy w Hollywood kręci się tylko i wyłącznie dla kasy – nie ma w tym nic złego, wszak na świecie rzadko kiedy ktoś robi coś dla kogoś za darmo. Ale niekiedy chęć zarobku może przesłonić zdroworozsądkowe spojrzenie na siłę X Muzy i zamienić się w najzwyklejsze w świecie pragnienie zrobienia z widzów dojnych krów w celu uzyskania jak największej ilości papierkowego mleka. Chęć ta przejawia się głównie w pozostawianiu zupełnie niepotrzebnych furtek w zakończeniach dobrze rokujących filmów, ale nie tylko.
Nieraz i nie dwa filmy nie posiadające otwartego zakończenia doczekiwały się kontynuacji, zazwyczaj mocno odbiegające poziomem od pierwszej ich części. Niech przykładem będą tutaj "Matrix Reaktywacja", "Ocean’s Twelve", "Głupi i Głupszy 2: Kiedy Harry spotkał Lloyda", "Speed 2: Wyścig z Czasem", "Mucha 2", "Blues Brothers 2000" czy nawet taka poczwarka jak sequel genialnego "Żądła". Filmy, które nigdy nie powinny były powstać, gdyż swoim poziomem obrażają ludzką inteligencję i zwyczajnie irytują. Jednak to też filmy, które na siebie zarobiły (w zdecydowanej większości) więc dziwna praktyka kręcenia kontynuacji (bądź prequeli) trwa dalej i trwać będzie jeszcze długo. I kto wie, może kiedyś doczekamy się tak pomysłowych sequeli, jak te opisane i zilustrowane na tej i dwóch następnych stronach.
Good Will Hunting 2: Hunting Season
Fragment "Buntownika z Wyboru 2: Czasu Buntu", który podziwiać możemy podczas seansu filmu "Jay i Cichy Bob Kontratakują" Kevina Smitha, to genialna próba ośmieszenia tendencji opisanej we wstępie. Aktorzy, którzy wcielili się w główne role, aktorzy drugoplanowi, a także reżyser oryginału na podstawie nagrodzonego Oscarem scenariusza Matta Damona i Bena Afflecka, zostali zaproszeni do ponabijania się z samych siebie. Widzimy więc Gusa Van Santa przeliczającego dolary jakie dostał za sequel, Damona ze strzelbą, plamy krwi na ubraniu postrzelonego przez niego gogusia i sarkastyczne cytowanie pierwszego Buntownika z Wyboru. W skali absurdu ten „wspaniały pomysł” dostaje osiem punktów na dziesięć możliwych. A to dopiero początek listy!
Gandhi 2
Jak bardzo sequel mógłby odbiegać od pierwotnej wersji ukazuje znany z filmu "UHF" zwiastun kontynuacji genialnego filmu Richarda Attenborough, w którym przedstawione zostało życie wybitnego człowieka, propagatora pacyfizmu, Mahatmy Gandhiego. Otóż w sequelu, ten dobrotliwy staruszek, ostoja spokoju i orędownik pokoju dostałby w ręce karabin maszynowy, a w przypadku braku naboi umiejętności, którymi Neo chwalił się w Matriksie Morfeuszowi. Co by z tego wyszło? Patrzcie poniżej. Tym, którzy już widzieli, zalecam powtórkę. 9/10 w skali nonsensu.
The Razors? A czy ktoś słyszał o tym? Czy to sequel Niezniszczalnych czy jakieś nowe "cudo"?
http://www.youtube.com/watch?v=T-K0N09fcoA
Namnożyło się ostatnio tych filmów "Weź dziesieć znanych nazwisk, setkę wybuchów i dwie tony amunicji" i fabuła nie potrzebna :)
To cudo wygląda jak zwiastun fanowski, zmontowany z wielu fragmentów filmów kina akcji. Z drugiej strony, jest dość profesjonalnie zmontowany, więc... Kto wie? ;)
Nie nastawialibyśmy się jednak na premierę takiego filmu. Chociaż sam pomysł jest zaiste wspaniały :)
Pozdrawiamy!
Redakcja FILM.WP.PL
Oglądając polską telewizję często widzimy w niej amerykańskie akcenty – nie tylko w postaci programów opartych na formatach ze Stanów Zjednoczonych. W rodzimych serialach, bohaterowie często oglądają amerykańskie filmy, czy wspominają tamtejsze gwiazdy show biznesu. Zdarza się jednak i tak, że w telewizji za wielką wodą pojawiają się polskie wątki i bohaterowie polskiego pochodzenia. W zależności od tego, czy mamy do czynienia z serialem dramatycznym, czy sitcomem – nasze narodowe cechy przedstawiane są mniej lub bardziej stereotypowo. Przypomnijmy sobie, która z postaci narobiła największego zamieszania w jankeskim serialu.
Jeśli ktoś po drugiej części „Facetów w czerni” sądził, że ich formuła bezpowrotnie się wyczerpała, a żadna kolejna nie dorówna pierwszemu epizodowi sprzed 15 (!) lat, ten powinien śmiało zaryzykować i wybrać się na trzecią odsłonę zabawy z „K” i „J” w rolach głównych. To bez wątpienia jedna z najlepszych komedii tego roku!