search
powiązane
tape
fotka

Marta Żmuda-Trzebiatowska

Ocena talentu:
Ocena 4/5 4.1 / 5

Ocena wyglądu:
Ocena 42/5 4.56 / 5


premiery

Marta Żmuda-Trzebiatowska dla WP: Czasem trzeba stracić wszystko, by zacząć od nowa

środa, 30 marca 2011 14:21 | Wirtualna Polska

źródło: Agencja ONS
Marta Żmuda Trzebiatowska, piękna aktorka, którą obecnie podziwiamy na ekranach Dwójki w "Chichocie losu", postanowiła zostać pracowniczką zakładów bukmacherskich. Jej fani nie muszą się jednak obawiać, że rzuci aktorstwo. To tylko kolejna rola w nowym filmie Wiesława Saniewskiego "Wygrany", który od niedawna gości na ekranach kin.

- Na ekranach kin możemy Panią oglądać w filmie "Wygrany" w reżyserii Wiesława Saniewskiego. Dlaczego zdecydowała się Pani przyjąć w nim rolę?

Bardzo spodobało mi się przesłanie filmu. "Wygrany" to opowieść o tym, co nas w życiu uskrzydla i co jest w nim najważniejsze - o realizacji własnych marzeń. Czasem trzeba w życiu zaryzykować wszystko, by zacząć je od nowa.

- Kim jest Pani bohaterka, Kornelia?

Jest postacią tajemniczą, nie do końca określoną. To bardzo wrażliwa, młoda kobieta samotnie wychowująca dziecko. Kornelia pracuje w kolekturze zakładów bukmacherskich i przyjaźni się z jednym z graczy - Frankiem, granym przez Janusza Gajosa. Dzięki niemu poznaje Olivera, młodego pianistę szukającego swojego miejsca w życiu. Z biegiem czasu połączy ich uczucie.

- Czego nauczyła Panią współpraca z Wiesławem Saniewskim i Januszem Gajosem?

Nie często zdarzają się okazje do współpracy z tak wybitnymi twórcami kina, więc bardzo się ucieszyłam, kiedy Wiesław Saniewski zaproponował mi rolę Kornelii. Wprawdzie jest ona niewielka, ale sam fakt spotkania z uznanym reżyserem i dobrymi aktorami był dla mnie ciekawym doświadczeniem i bezcenną lekcją, którą postaram się zapamiętać jak najdłużej.

- Odważne sceny miłosne sprawiły Pani dużo trudności?

Takie sceny zawsze są trudne. Reżyser śmiejąc się, powiedział, że nie umie reżyserować scen miłosnych i na moment wyszedł, by ustalić coś ze scenografią. Zostaliśmy z Pawłem sami z operatorem kamery i pełną dowolnością, i byliśmy przerażeni. Nie wiedzieliśmy jak zaaranżować scenę, aby pasowała do reszty filmu. Na szczęście, Wiesław Saniewski wrócił po kilku minutach i wtedy szybko nagraliśmy to, co trzeba (śmiech).

- Jakim partnerem był na planie Paweł Szajda?

Nasze spotkanie było magiczne z wielu względów. Paweł jest bardzo inspirującym aktorem i człowiekiem.

Ocena
Twoja ocena:  
Ocena 0/5  
Brak średniej oceny.
A teraz ...
Wyślij znajomym Wyślij znajomym
Drukuj Drukuj


Opinie

Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!