poniedziałek, 04 kwietnia 2011 12:26 | Wirtualna Polska
Daniel Olbrychski w filmie "Rewizyta" źródło: opublikowane w serwisie filmpolski.pl
W tym roku przypada 50-lecie pracy artystycznej Daniela Olbrychskiego. Tak się składa, że będzie to czas obfity w nowe role. Najprawdopodobniej aktor wystąpi w międzynarodowej produkcji u boku amerykańskiego gwiazdora Harveya Keitela. Dla tej, i kilku innych ról, Olbrychski postanowił nieco schudnąć stosując dietę Dukana.
- Podobno stosuje Pan dietę Dukana? Z czego chce się Pan odchudzać?
Nie z czego, tylko do czego (śmiech). Jest kilka ról, do których muszę trochę stracić na wadze, niedużo, dosłownie "milimetr", jakieś 4-6 kilogramów.
- Jakie role wymagają od Pana takiego poświęcenia?
Dużo gram. W tym roku przypada 50-lecie mojej pracy artystycznej. Zacząłem w 1961 roku w studiu Konica. Potem przyszły filmy. Właśnie z okazji mojego 50-lecia Teatr 6 Piętro Michała Żebrowskiego i Eugeniusza Korina, z którym jestem teraz związany zawodowo i emocjonalnie, zaproponował, żebym wybrał sobie sztukę, w której chciałbym zagrać. Wybrałem! Właśnie zabrałem się z żoną za jej tłumaczenie.
- Cóż to za sztuka?
Przedstawienie na podstawie książki "Madison County". W amerykańskiej wersji filmowej zagrali to Clint Eastwood i Meryl Streep. Francuzi natomiast zrobili w Paryżu adaptację teatralną, gdzie wystąpili Alain Delon i Mirelle Darc. Właśnie od nich dostałem adaptację sztuki. Próby zaczniemy na jesieni.
- A co będzie się działo u Pana do jesieni?
Krzyś Jasiński zaprosił mnie do swojego teatru w Krakowie, żebym zagrał tam mojego "Króla Leara". Wcześniej grałem go w Warszawie, ale pani prezydent Gronkiewicz-Waltz, która kulturę ma kompletnie w nosie, z okazji mojego jubileuszu zdjęła tę sztukę z afisza, rękami swojego, pożal się Boże, dyrektora do spraw artystycznych Kraszewskiego. W związku z czym uciekam do byłej stolicy Polski i Leara będę grał w Teatrze Stu. Również Cześnika w "Zemście" tam zagram. Na trochę przeniosę się więc do Krakowa.
- Bogato pod względem teatralnym...
Czekają mnie też trzy filmy. Jeden o Marii Curie-Skłodowskiej, którą zagra Krysia Janda. Ja będę Carterem. Następnie film kryminalny w reżyserii Eugeniusza Korina, w którym będę partnerował Michałowi Żebrowskiemu. I prawdopodobnie, jak się dogadamy, film z międzynarodową obsadą o Odsieczy Wiedeńskiej. W roli króla Jana III Sobieskiego wystąpi Harvey Keitel. Ja mam zagrać jednego z towarzyszących mu przywódców.
Oglądając polską telewizję często widzimy w niej amerykańskie akcenty – nie tylko w postaci programów opartych na formatach ze Stanów Zjednoczonych. W rodzimych serialach, bohaterowie często oglądają amerykańskie filmy, czy wspominają tamtejsze gwiazdy show biznesu. Zdarza się jednak i tak, że w telewizji za wielką wodą pojawiają się polskie wątki i bohaterowie polskiego pochodzenia. W zależności od tego, czy mamy do czynienia z serialem dramatycznym, czy sitcomem – nasze narodowe cechy przedstawiane są mniej lub bardziej stereotypowo. Przypomnijmy sobie, która z postaci narobiła największego zamieszania w jankeskim serialu.
Jeśli ktoś po drugiej części „Facetów w czerni” sądził, że ich formuła bezpowrotnie się wyczerpała, a żadna kolejna nie dorówna pierwszemu epizodowi sprzed 15 (!) lat, ten powinien śmiało zaryzykować i wybrać się na trzecią odsłonę zabawy z „K” i „J” w rolach głównych. To bez wątpienia jedna z najlepszych komedii tego roku!