search
powiązane
tape
fotka

Arkadiusz Jakubik

Ocena talentu:
Ocena 33/5 3.69 / 5

Ocena wyglądu:
Ocena 33/5 3.76 / 5


premiery

Arkadiusz Jakubik dla WP: Rock'n'roll górą!

wtorek, 05 kwietnia 2011 11:03 | Wirtualna Polska

źródło: AKPA
Jest artystą, który podąża własną drogą. Po czterdziestce został nominowany za film "Prosta historia o miłości" do nagrody Orły 2011 w kategorii "Odkrycie Roku". Choć nagrody nie zdobył, wie, że ten film zostanie w pamięci widzów. Niebawem zobaczymy go w roli menadżera legendy hip hopu "Paktofoniki". Arkadiusz Jakubik kończy też prace nad scenariuszem do filmu "Gry domowe".

- Kim się czujesz: reżyserem, aktorem komediowym, muzykiem, showmanem, kabareciarzem?

Kameleonem. Wszystkim po trochu, w zależności od tego, co aktualnie robię. Dużą przyjemność sprawia mi taka możliwość skakania z kwiatka na kwiatek. Dzięki temu rozwijam się, mam szansę sprawdzania się w różnych sytuacjach i podejmowania interesujących wyzwań. To, że czasem mogę coś sam napisać, wyreżyserować, czy zagrać, daje mi większą przestrzeń artystyczną, po której się poruszam. A od pewnego czasu rzeczywiście zwracam uwagę na to, co robię i z kim pracuję.


- A jak się czujesz w roli "odkrytego"?

Czuję się bardzo dobrze. Mam 42 lata i dostałem nominację w kategorii "Odkrycie Roku" 2011. Paradoksalna sytuacja, przyznaję. To jest moja druga nominacja do Orłów. Pierwszą otrzymałem za rolę w "Weselu" Wojtka Smarzowskiego. Boże, ile to było lat temu... siedem? Czas strasznie mi przyspieszył. Może to jest kryzys wieku średniego, a może po prostu zdałem sobie sprawę z tego, że tego czasu aktywnego, twórczego zostało mi już bardzo mało. Zacząłem szanować swój czas.

- Planujesz kalendarz produkcji, w których weźmiesz udział, czy spontanicznie podchodzisz do swojej pracy?

Pomysł zwykle przychodzi spontanicznie. Natomiast samo przygotowanie, realizacja, produkcja jest procesem niezwykle żmudnym. Bywa, jak w przypadku "Prostej historii o miłości", że to kilka lat wyjętych z życia.

- Nie czułeś niebezpieczeństwa, że temat miłości jest tak banalny, że można się po nim przejechać?

A o czym kino ma opowiadać jak nie o miłości? Temat miłości w kinie jest cały czas aktualny i ja się tego nie boję. Poczułem, że w wieku 42 lat mam w tej sprawie coś do powiedzenia, wiem jak ta miłość wygląda z mojej perspektywy. Chcę opowiadać o świecie, o historiach, które czuję całym sobą, każdym nerwem. Nie muszę wcale sam pisać scenariusza, ale czytając muszę czuć i rozumieć świat, o którym ktoś opowiada.

- Dużo scenariuszy czytasz?

Dużo. Niestety te dobre, nie idą zwykle w parze z konkretną propozycją. Kilku producentów zadzwoniło, ale ze słabymi scenariuszami, albo z historiami zupełnie nie z mojego świata. Nie mógłbym ich reżyserować, bo nie chcę być rzemieślnikiem, człowiekiem do wynajęcia.

Ocena
Twoja ocena:  
Ocena 0/5  
Średnia ocena: Ocena 5/5 5 / 5
A teraz ...
Wyślij znajomym Wyślij znajomym
Drukuj Drukuj


Opinie

Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!