wtorek, 05 kwietnia 2011 12:58 | WP / Informacja prasowa
źródło: Paisa Films
Studio filmowe Paisa Films, producent wiodący nowego filmu Macieja
Ślesickiego "Trzy minuty. 21:37" z poparciem koproducenta, Instytutu Papieża Jana Pawła II, zwróciło się na początku marca br. do kilkudziesięciu urzędów miejskich z propozycją przyłączenia się
do oryginalnej akcji. Chodziło mianowicie, aby 2 kwietnia o godzinie 21:37 zatrzymać miejskie zegary na pełne trzy minuty.
Do akcji przyłączyło się blisko 30 miast: Gdynia, Kraków, Bydgoszcz, Gdańsk, Skarżysko Kamienna, Olsztyn, Ostrołęka, Opole, Ostrów Wielkopolski, Płock, Biała Podlaska, Bytom, Białystok, Ełk, Grudziądz, Katowice, Kielce, Lublin, Gliwice, Rzeszów, Toruń, Włocławek, Żyrardów, Łomża, Warszawa, Zamość i Radom.
W podzięce za przyłączenie się do akcji Paisa Films zobowiązała dystrybutora filmu, firmę Monolith, do wypożyczenia każdemu urzędowi kopii filmu na jeden bezpłatny pokaz.
Istotą pomysłu na akcję było nawiązanie do innej masowej i bezprecedensowej akcji z 2005 roku, kiedy to w tydzień po śmierci papieża miliony Polaków zgasiło światła w swoich domach.
Tamto wydarzenie zainspirowało Macieja Ślesickiego do nakręcenia filmu "Trzy minuty. 21:37" - opowieści o współczesnych Polakach.
Z 26 miast, które przyłączyły się do akcji Paisa Films do poniedziałku 4 kwietnia zarejestrowany materiał z zatrzymania zegarów przysłało 15. Zmontowano z nich jeden, który możecie obejrzeć poniżej.
Film godny uwagi. Byłam na tym filmie wczoraj i smiało moge go polecic. Nie jest on prosty w odbiorze co za tym idzie nie jest on dla kazdego ale osobiscie uwazam ze taki film musiał powstac by na pewne tematy ktore były poruszane w tym filmie ludzie mogli chwile sie zastanowic nad własnym losem i postepowaniem lecz równiez nad tym co dzieje sie do okoła.
Pozdrawiam serdecznie i zachecam do zapoznania sie z filemem.
Oglądając polską telewizję często widzimy w niej amerykańskie akcenty – nie tylko w postaci programów opartych na formatach ze Stanów Zjednoczonych. W rodzimych serialach, bohaterowie często oglądają amerykańskie filmy, czy wspominają tamtejsze gwiazdy show biznesu. Zdarza się jednak i tak, że w telewizji za wielką wodą pojawiają się polskie wątki i bohaterowie polskiego pochodzenia. W zależności od tego, czy mamy do czynienia z serialem dramatycznym, czy sitcomem – nasze narodowe cechy przedstawiane są mniej lub bardziej stereotypowo. Przypomnijmy sobie, która z postaci narobiła największego zamieszania w jankeskim serialu.
Jeśli ktoś po drugiej części „Facetów w czerni” sądził, że ich formuła bezpowrotnie się wyczerpała, a żadna kolejna nie dorówna pierwszemu epizodowi sprzed 15 (!) lat, ten powinien śmiało zaryzykować i wybrać się na trzecią odsłonę zabawy z „K” i „J” w rolach głównych. To bez wątpienia jedna z najlepszych komedii tego roku!