search
powiązane
tape
fotka

Przemysław Saleta

Ocena talentu:
Ocena 23/5 2.73 / 5

Ocena wyglądu:
Ocena 3/5 3.08 / 5


premiery

Przemysław Saleta dla WP: Adrenalina uzależnia

poniedziałek, 30 maja 2011 10:37 | Wirtualna Polska

Przemysław Saleta Przemysław Saleta
źródło: AKPA
Przemysław Saleta, mistrz boksu i kick-boxingu, pożegnał się co prawda z karierą zawodową nie zrezygnował jednak z aktywności fizycznej. Już od dwóch lat wielką miłością pięściarza są motocykle, na których z wielką pasją ściga się na torach wyścigowych. Aktualnie przygotowuje się do Motocyklowych Mistrzostw Polski. A potem wyrusza na wyprawę motocyklową na Wschód, przez Litwę, Łotwę, Estonię. Eks-bokser podkreśla, że brak nerki, którą oddał córce Nicole, nie przeszkadza mu w prowadzeniu sportowego trybu życia. Między innymi o tym jest film „Bokser”, w którym pierwowzorem głównego bohatera jest Przemysław Saleta.

- Adrenalina podobno uzależnia. Jak Pan, mistrz boksu i kick-boxingu, podnosi sobie jej poziom po zakończeniu zawodowej kariery?

Odpowiedni poziom adrenaliny zapewniają mi w tej chwili motocykle. Ostatnio przebranżowiłem się ze sportów walki na wyścigi motocyklowe. Dwa lata temu zacząłem ścigać się motocyklami na torze. Namówił mnie do tego mój przyjaciel, Adam Badziak, który w wyścigach bierze udział od lat. Robimy to trochę w ramach misji społecznej. Chcemy pokazać, że jeśli ktoś chce szybko jeździć motocyklem, może to robić na torze a nie na ulicy. Oczywiście, zawsze będzie to sport wysokiego ryzyka. Jednak w porównaniu z tym, co może się nam zdarzyć na ulicy, ryzyko jest zminimalizowane. Przede mną pierwsza w tym sezonie runda Mistrzostw Polski.

- Na jakich motorach się ścigacie?

Ja ścigam się w klasie Rookie 1000. Są to najmocniejsze motocykle – tysiąc centymetrów pojemności. W tym roku ścigam się Hondą Fireblade CBR 1000.

- Często Pan trenuje?

Tyle, ile mogę. Niestety, w Polsce jest tylko jeden tor wyścigowy w Poznaniu. W związku z tym, jeśli jest siedem rund Mistrzostw Polski, to cztery rozgrywane są w Poznaniu, a trzy zagranicą – jedna na Słowacji, dwie w Czechach. Z treningami nie jest więc łatwo. Od czasu do czasu na torze w Poznaniu lub gdzieś zagranicą odbywają się tzw. „Speed Day”. Wtedy można sobie trochę pojeździć.

- Wyścigi to dla Pana rzeczywiście tylko zabawa i adrenalina, czy jednak coś więcej?

Przede wszystkim zabawa. Zresztą w polskich warunkach trudno mówić o zawodowstwie. Kupno motocykla i przygotowanie go do wyścigu to minimum 100 tysięcy złotych! Tymczasem nagroda za pierwsze miejsce wynosi zaledwie siedemset złotych (śmiech). Nie można na tym ani zarobić, ani się z tego utrzymać.

- Można jeździć amatorsko, dla przyjemności...

Wyścigi to niesamowita frajda. A motocykliści to specyficzni ludzie. Na przykład taki Janusz Oskaldowicz, 13-krotny Mistrz Polski. Ma 54 lata i cały czas jeździ. Pamiętam jak dwa lata temu, w piątek, wywrócił się na motorze i mocno uderzył głową w asfalt. Wiadomo, w tym fachu przewrotki są bardzo częste. Zawieźli go do szpitala. Jak tylko odzyskał przytomność, zaraz chciał się wypisać na własną prośbę, żeby zdążyć na wyścig.

- I wypisali go?

Lekarz kategorycznie odmówił. „Przecież jestem zdrowy” - Janusz na to. „To proszę powiedzieć jak się Pan nazywa” - zapytał lekarz. Janusz nie potrafił na to pytanie odpowiedzieć. Wypisali go jednak na własne życzenie. A on pożyczył zaraz motocykl od kolegi, żeby ćwiczyć i ...znowu się przewrócił. Zwieźli go do innego szpitala, z którego też się wypisał. W niedzielę był tak poobijany i spuchnięty, że nie mógł włożyć kombinezonu. Leżał, a czterech kolegów wciskało go w kombinezon. „Chory” przypadek, ale ludzie go kochają.

- Pan chyba aż tak nie ryzykuje...

Skąd! W czerwcu ruszam na trzecią wyprawę motocyklową, tym razem na Wschód, przez Litwę, Łotwę, Estonię. Jadę z dwójką przyjaciół. Męska przygoda! Przy okazji realizowany będzie program telewizyjny, którego tematem są sporty walki. W zeszłym roku byliśmy w Australii, gdzie motywem przewodnim była adrenalina w ogóle. Miałem okazję nurkować z rekinami, zaliczyć skok ze spadochronem.

- A co ekstremalnego będzie Pan robił na Litwie, Łotwie i w Estonii?

Jak już wspomniałem, będziemy zajmować się sportami walki, a także gwiazdami tych sportów, pochodzącymi z krajów byłego ZSRR, które osiągnęły sukces na arenie międzynarodowej. Spotkamy się m.in. z Witalijem i Władimirem Kliczko, Aleksiejem Ignaszowem, mistrzem K1.

Ocena
Twoja ocena:  
Ocena 0/5  
Brak średniej oceny.
A teraz ...
Wyślij znajomym Wyślij znajomym
Drukuj Drukuj


Opinie

Ocena: 0 [0]
~Mis [2011-05-30 17:48]

mięśniak i pozer a na motorze to niezbyt mu idzie.....a imię dla córki - nokole ? ufff a jak to pasuje z nazwiskiem / /??

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~ja [2011-05-30 16:23]

pozytywnie
facet ma klasę i jest twardy nie ma lipy trza to przyznać.

odpowiedz