search
WSZYSTKO
tape

Nagrody
tape

MTV Movie Awards

11 nagród

11 nominacji

Złote Maliny

2 nominacje

Złote Globy

2 nagrody

4 nominacje

BAFTA

1 nominacja


kamienie milowe
tape

2011 zagrał w komedii "Pan Popper i jego pingwiny".

2009 rola w animowanej produkcji pt. "Opowieść wigilijna" oraz w kontrowersyjnym filmie "I Love You Phillip Morris".

2008 zagrał w komedii "Jestem na tak".


WYWIADY:

  • Jim Carrey: Twarzą w twarz z samym sobą

Jim Carrey: Twarzą w twarz z samym sobą

Obsadzenie Jima Carreya w roli Scrooge’a w kinowej wersji „Opowieści wigilijnej” było tak znakomitym pomysłem, że trudno się nie zastanawiać, dlaczego nikt wcześniej na to nie wpadł. Na szczęście uczynił to reżyser Robert Zemeckis i w efekcie w disnejowskiej adaptacji dzieła Karola Dickensa będziemy mogli podziwiać Carreya, który wciela się w postać kłótliwego sknery, nawiedzanego przez duchy przeszłych, teraźniejszych i przyszłych Wigilii Bożego Narodzenia.

Carrey gra zresztą również role wszystkich trzech zjaw. Niektórzy jego koledzy i koleżanki z planu, między innymi Gary Oldman, Robin Wright Penn i Bob Hopkins także odtwarzają po kilka postaci. Podczas tegorocznego festiwalu w Cannes Robert Zemeckis wraz z Jimem Carreyem prezentowali rozentuzjazmowanej publiczności, zaopatrzonej w specjalne okulary, kilkuminutową scenę z nowego filmu, zrealizowanego w technologii 3D. W tym samym czasie ekipa wytwórni Disneya rzuciła wyzwanie klimatowi śródziemnomorskiemu, przygotowując zimową scenerię z dickensowskimi zaprzęgami w obfitym śniegu. „Ta postać budzi ciągle tak wielki oddźwięk, bo odrobina, a czasem dużo więcej niż odrobina Scrooge’a jest w każdym z nas”, twierdzi Carrey, który już wcześniej próbował „zepsuć” sezon świąteczny w filmie „Grinch – świąt nie będzie” i którego innych ról – w takich filmach, jak „Kłamca, kłamca”, „Bruce Wszechmogący”, „Zakochany bez pamięci” czy „Jestem na tak” – z pewnością nie trzeba nikomu przypominać. „Ten Scrooge, który siedzi we mnie, odwraca wzrok od codziennego życia”, wyznaje aktor w nieco ponury, lecz zarazem pełen uroku sposób.

„Opowieść wigilijna” została wydana ponad 160 lat temu. Jak myślisz, dlaczego w dalszym ciągu jest tak popularna?
To jedna z najwspanialszych historii o głębokiej przemianie i nawróceniu, jakie kiedykolwiek powstały, a jej przesłanie jest naprawdę uniwersalne. Sądzę, że każdy może odnieść się do wątku głównego bohatera – kogoś, kto nie zaznał miłości i dlatego nie potrafi nikogo pokochać. Scrooge staje twarzą w twarz z samym sobą, wspominając swoje życie i wyobrażając sobie, jakie ono będzie, jeśli nie będzie potrafił się zmienić. To wszystko zostało pokazane w znakomity sposób – mam tu na myśli duchy, które go nawiedzają. Któż nigdy nie przeżył czegoś takiego? Któż nie zastanawiał się nad przeszłością i nie wybiegał myślami w przyszłość, myśląc: „O rany! Muszę to wszystko pozbierać do kupy, żeby moje życie miało sens”?

Pamiętasz z dzieciństwa książkę Dickensa albo jej filmową adaptację?
Tak, po raz pierwszy zetknąłem się z „Opowieścią wigilijną” przy okazji filmu z brytyjskim aktorem Alastairem Simem w roli głównej. Po mistrzowsku wcielił się w rolę Scrooge’a. Sprawiał wrażenie, jakby miał w ustach coś gorzkiego i nie potrafił się tego pozbyć… Był zgorzkniały do szpiku kości; jego ból był rozdzierający i to właśnie chciałem wnieść do tego filmu – zgorzknienie, do którego doprowadza człowieka życie pozbawione miłości. Jest takie powiedzenie, że po pięćdziesiątce twoja twarz świadczy o tobie. Uważam, że to prawda. Twarz Scrooge’a to mapa jego bólu.

Wspomniałeś wersję z 1951 r., z Alastairem Simem, która jest jedną z pięćdziesięciu czy sześćdziesięciu adaptacji „Opowieści wigilijnej”. Czy trzeba było cię przekonywać, że dzięki Robertowi Zemeckisowi warto ponownie opowiedzieć tę historię?
Oglądałem wszystkie filmy Roberta – wśród nich „Kto wrobił królika Rogera?”, „Cast Away – Poza światem”, „Ekspres polarny”, i tak dalej – i doszedłem do wniosku, że dzięki jego mistrzostwu będzie to coś niespotykanego.