search
powiązane
tape
fotka

Terry Gilliam

Ocena talentu:
Ocena 43/5 4.95 / 5

Ocena wyglądu:
Ocena 43/5 4.8 / 5


premiery

11. MFF Nowe Horyzonty na półmetku

czwartek, 28 lipca 2011 09:16 | Anna Tatarska

źródło: AFP
Uczestnictwo w tegorocznym festiwalu jest źródłem wielu radości i przygód. Fantastyczny zestaw wybitnych gości, z którymi organizowane jest wiele spotkań – a którzy także poza oficjalnymi okazjami chętnie rozmawiają z festiwalowczami – codziennie dostarcza szans na nowe interpretacyjne odkrycia i głębsze zrozumienie wielu około filmowych kwestii.

Na mistrzów światowego kina, zaproszonych do Wrocławia, można się natknąć w kinowym hallu, pobliskiej kawiarni czy festiwalowym klubie – a żadne z zadanych im pytań (może poza tymi naprawdę nieprzemyślanymi...) nie pozostanie bez odpowiedzi. To, i wiele innych składników festiwalowej atmosfery, stanowi o wyjątkowości Nowych Horyzontów, pozwalając im bez kompleksów uzurpować sobie prawo do miana najlepszego polskiego filmowego festiwalu.

Festiwal rośnie w siłę a najlepszym tego dowodem jest frekwencja; proponowane przez organizatorów retrospektywy spotkały się z niezwykle pozytywną reakcją widzów. Zarówno na zaproponowany przez filmoznawcę, prof. Marka Hendrykowsiego wybór znanych i nieznanych filmów Andrzeja Munka jak i na projekcje niepoprawnych, eksperymentalnych (często nieukończonych) dzieł nowojorskiego undergroundowego filmowca Jacka Smitha – sekcji, które stoją właściwie po dwóch stronach filmowej barykady - ustawiają się długie kolejki. Podobnym zainteresowaniem cieszy się retrospektywa kina norweskiego (w tym twórczości największej tamtejszej twórczyni Anji Breien), które wśród festiwalowiczów cieszy się sporą estymą; popularność przeglądu, będąca pokłosiem wielu lat popularyzacji norweskiego kina zarówno przez Festiwal jak i Gutek Film - pokazuje jak skutecznie Nowym Horyzontom udaje się owe horyzonty u widzów poszerzać i uczyć kina. Z kolei projekcje często balansujących na granicy absurdu japońskich erotyków (pinku eiga) czy momentami przezabawnych westernów zza Żelaznej Kurtyny to dla wielu prawdziwy “smaczek” wśród festiwalowych pokazów. Odkąd we Wrocławiu pojawił się Terry Gilliam, widzowie chętnie przychodzą na pokazy jego – nawet najbardziej znanych – filmów, by posłuchać co ex-Python ma na ich temat do powiedzenia. Codziennym wydarzeniem są niezmiennie pokazy konkursowe, na których często można spotkać się z autorami prezentowanych filmów.


Wyjątkowym wydarzeniem społeczno-towarzyskim okazał się niespodziewanie cykl “Round Midnight – Nocne szaleństwo”. Do grupy “midnight movies”, którym jest on poświęcony, amerykańscy krytycy J.Hoberman i Jonathan Rosenbaum (autorzy książki, której tłumaczenie ma na festiwalu polską premierę i jednocześnie jego przesympatyczni goście) zaliczają się niezależne, niskobudżetowe filmy z przełomu lat 60. i 70., które prezentowane w studyjnych kinach (najważniejszym z nich było kultowe nowojorskie Elgin Theater pod batutą Bena Barenholtza), poza systemem szerokiej dystrybucji, budowały swoją pozycję produkcji kultowych poprzez to, co dziś nazwalibyśmy „marketingiem szeptanym”. Uznaje się, że epokę „midnight movies” rozpoczyna „Kret” (1970) Alejando Jodorovskyego a kończy „Głowa do wycierania” (1977) Davida Lyncha (nota bene najlepsza pod względem artystycznym pozycja nurtu) – oba oczywiście pokazywane we Wrocławiu. Wśród dziesięciu prezentowanych w ramach cyklu produkcji znajdziemy także filmy, które choć nie były rzeczywistą częścią zjawiska, wpasowują się doskonale w jego definicyjne ramy.

Na późno-wieczorne pokazy we Wrocławskim kinie Helios przeważnie stawia się komplet widzów a na pokazach co bardziej znanych tytułów (m.in. "Różowe Flamingi", "The Rocky Horror Picture Show", "Noc żywych trupów") spotkać można nawet odpowiednio przebranych i ucharakteryzowanych kinomanów. Częścią kultu „midnight movies” było „wspomaganie” kinowego doświadczenia niedozwolonymi substancjami; jako, że obecnie nie jest to możliwe, łaknący rozrywki zaradni widzowie radzą sobie na swój sposób. Gdy na sali gasną światła, znakiem, że seans można uznać za rozpoczęty jest charakterystyczne „psst” jakie wydaje zawleczka w puszce. Zawartości możemy się tylko domyślać...
Ocena
Twoja ocena:  
Ocena 0/5  
Brak średniej oceny.
A teraz ...
Wyślij znajomym Wyślij znajomym
Drukuj Drukuj


Opinie

Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!