Ponad 30 lat temu w Meksyku mały Guillermo del Toro i jego rodzeństwo straszyli się na wzajem, szepcząc do siebie imię „Saaaaallllllleeeee”. Oglądali "Nie bój się ciemności" i film wywarł na nich ogromne wrażenie.
„Dla mojego pokolenia to był najstraszniejszy film, jaki widzieliśmy” – mówi del Toro. „Całe moje rodzeństwo się go bało, a ja zapamiętałem go na zawsze.”
Po wielu latach, pisząc scenariusz do nowej wersji filmu, del Toro inspirował się wszystkim, co przerażało go w dzieciństwie. „Kiedy byłem mały, miałem obsesję na punkcie Wróżki Zębuszki. Zastanawiałem się po co jej te zęby? Czy ona je zjada, a może rysuje nimi swoje malowidła? Co z nimi robi? Żadna odpowiedź mnie jednak nie satysfakcjonowała” – wspomina.
Do nowego scenariusza del Toro wprowadził też kilka zmian, między innymi z głównej bohaterki Sally uczynił małą dziewczynkę.
Zobacz nowy zwiastun "Nie bój się ciemności":
Akcja filmu rozpoczyna się, gdy mała dziewczynka Sally (Bailee Madison) przyjeżdża do Rhode Island, zamieszkać ze swoim ojcem (Guy Pearce) i jego nową narzeczoną Kim (Katie Holmes). Ojciec pochłonięty jest remontem, a z macochą trudno jej się porozumieć. Mimo przestróg, dziewczynka sama zwiedza starą wiktoriańską willę. Ciekawość prowadzi ją w głąb posiadłości do ukrytej piwnicy...
Oglądając polską telewizję często widzimy w niej amerykańskie akcenty – nie tylko w postaci programów opartych na formatach ze Stanów Zjednoczonych. W rodzimych serialach, bohaterowie często oglądają amerykańskie filmy, czy wspominają tamtejsze gwiazdy show biznesu. Zdarza się jednak i tak, że w telewizji za wielką wodą pojawiają się polskie wątki i bohaterowie polskiego pochodzenia. W zależności od tego, czy mamy do czynienia z serialem dramatycznym, czy sitcomem – nasze narodowe cechy przedstawiane są mniej lub bardziej stereotypowo. Przypomnijmy sobie, która z postaci narobiła największego zamieszania w jankeskim serialu.
Jeśli ktoś po drugiej części „Facetów w czerni” sądził, że ich formuła bezpowrotnie się wyczerpała, a żadna kolejna nie dorówna pierwszemu epizodowi sprzed 15 (!) lat, ten powinien śmiało zaryzykować i wybrać się na trzecią odsłonę zabawy z „K” i „J” w rolach głównych. To bez wątpienia jedna z najlepszych komedii tego roku!