search
powiązane
tape
fotka

Postrach nocy

Fright Night

Waszym zdaniem: 7

Naszym zdaniem: 6


premiery

''Postrach nocy'': kołki, krzyże, kusze, rewolwery... Naprawdę kupa uciechy!

czwartek, 01 września 2011 11:51 | Wirtualna Polska

źródło: Forum Film
Postrach nocy”, nowy film grozy w 3D, z Colinem Farrellem w roli prawdziwie przerażającego wampira, pojawi się na naszych ekranach już w najbliższy piątek, 2 września. Już teraz jednak, możecie delektować się krwistym polskim fragmentem filmu - dostępnym tylko u nas.

Jak podkreślali producenci, bardzo ważny był wybór odtwórcy głównej roli – nastolatka, który mierzy się z potworem. Musiał dysponować aktorską siłą, by Farrell go nie przyćmił! Idealny okazał się młody (rok urodzenia: 1989), ale już bardzo doświadczony aktor rosyjskiego pochodzenia, Anton Yelchin, któremu wielką popularność przyniosła rola Checkova w nowej kinowej wersji „Star Trek”.

Zobacz polski fragment filmu - tylko dla czytelników Serwisu Filmowego Wirtualnej Polski:

Producent wykonawczy Michael Gaeta zwracał uwagę, że „Postrach nocy” to przecież także historia o dojrzewaniu: – Myślę, że to uniwersalny temat, bliski każdemu, związany z rytmem życia. Podróż Charleya od niewinności do bohaterstwa to coś, z czym można się identyfikować. Widzimy, jak chłopiec staje się mężczyzną, ale obserwujemy także, jak dowiaduje się, czego naprawdę pragnie i kim chce być.

Reżyser Craig Gillespie tak widział postać głównego bohatera: – Myślę, że Charley jest przepełniony niepokojem. Chodzi o układy z rówieśnikami, a także o stosunek do matki. Pragnie wyprostować swoje sprawy. Dziwnym trafem, to właśnie wampir pomaga mu wrócić na właściwy szlak.

Yelchin był szczęśliwy z niezwykłego arsenału, jakim dysponował na planie: – Kołki, krzyże, kusze, rewolwery. Naprawdę kupa uciechy – entuzjazmował się. Ale cieszyło go też, że film nie jest wyłącznie czystą rozrywką. – To naprawdę interesująca rola – mówił. – Udało się tu pokazać dość skomplikowane relacje między postaciami. Charley kontra Jerry, Charley i jego dziewczyna, Charley i jego lekceważony przyjaciel Ed.

ZOBACZ TAKŻE:


Niedaleko pada
jabłko od jabłoni

Dołącz do nas
na Facebooku!

Emmanuelle - ikona
erotyki po latach

Co się stało ze
słodkimi bliźniaczkami?

Prawdziwe nazwiska
polskich gwiazd! Wstyd?

Spis grzechów
Kuby Wojewódzkiego

Ocena
Twoja ocena:  
Ocena 0/5  
Średnia ocena: Ocena 3.4/5 3.4 / 5
A teraz ...
Wyślij znajomym Wyślij znajomym
Drukuj Drukuj


Opinie

Ocena: 0 [0]
~Patka [2011-09-11 15:19]

Byłam na tym filmie w kinie i jeśli jesteście fanami filmów z "wampirami" to polecam. Efekty super a film? Film zajebisty! Colin Farrell pasuje do tej roli ponieważ jest przystojny i jest tajemniczy... Wole ten film w 1oo% niż ten denny "Zmierzch" - no co w nim się takiego dzieje? Z niby "horroru" robi się telenowela..;/ Dla dzieci które się boją przemocy to go polecam ;D Farrel lepszy od Pattinsona! Nawet na żywo!

odpowiedz

Ocena: -2 [4]
~Nomen [2011-09-03 20:48]

Darowaliby sobie już te wampiry, a przynajmniej przystopowali. Bo jeśli ja, fanka takich filmów i książek, zaczynam się już nudzić, to znaczy, że jest ich za dużo. Ale są też tego plusy. Gdyby nie to, że zaczęłam szukać książek nieco innych, niż opowieści o wampirach, nie trafiłabym na Strażników Veridianu. Sięgnęłam po "Straż", bo opis wydał się dość ciekawy. Ale po przeczytaniu, mogę jednoznacznie powiedzieć, że 'dość ciekawy' to nie jest trafne określenie. Bo książka jest po prostu fantastyczna! :)

odpowiedz

Ocena: -4 [6]
~zielony [2011-09-01 22:20]

Film jest zarąbisty jedyne co można zarzucić to grę głównego pozytywnego bohatera i irytującą muzę, ale Colin Farrell jako wampir ekstra - nie żaden homo-nie-wiadomo jak te produkowane ostatnio dla nastolatek.

odpowiedz

Ocena: +1 [7]
~gio13 [2011-09-01 19:29]

Na ten film czekałem od momentu,kiedy się dowiedziałem,że są dopiero plany nakręcenia remake kultowego już "Postrachu Nocy"z Chrisem Sarandonem w roli Jerry'ego Dandridge. Jednak już informacja,że pałeczkę przejmie Colin Farrel,pojawiły się obawy. I niestety stało się. Postać Jerry'ego Dandridge jest bez wyrazu. Niby stara się jak może,jednak daleko mu do Sarandona. Prysł czar grozy,tajemniczości,zaskoczenia. Bo niby prosta historia i wydaje się,że trudno ją zepsuć,jednak nowa wersja,pomimo ciekawych efektów specjalnych,jest po prostu nudna. Coś się niby dzieje,ale miałem wrażenie,że robią to na siłę. Gra Farrela jest tu tak drewniana,że aż szkoda o tym pisać. Po prostu,przechadza się po ekranie i gryzie,kogo popadnie,bez emocji,jakby liczył...1...2...3 i gryz! Absolutnie nie pasuje do tej roli. Całość jakoś ratuje Toni Collette i muzyka Ramin Djawadi. Anton Yelchin w roli Charliego Brewstera?No comment! Nawet finalna transformacja Jerry'ego Dandridge pozostawia dużo do życzenia.Miał byc strach i zaskoczenie,a w pamięci pozostaje jedynie niedosyt.Zresztą cały temat potraktowany został zbyt poważnie,żadnej tu autoironii,która niekiedy ratuje film. Jednakże największym ciosem dla mnie jest scena w dyskotece. W pierwowzorze mamy wpadający w ucho klimatyczny utwór"Give it up" i razem tworzył to najbardziej pamiętliwy moment filmu. W wersji z 2011,ani nie ma utworu,ani klimatu i od razu chcemy to zapomnieć. A szkoda,bo gdyby ta jedyna scena była choć trochę dopracowana,a nie po prostu na surowo odegrana,myślę,że można byłoby przełknąć nową wersją lubionego przez wielu"Fright Night"z 1985 roku. I szczerze?Nie polecam. Ale sami musicie podjąć ryzyko pójścia na to do kina.

odpowiedz

Ocena: +2 [4]
~gio13 [2011-09-01 19:29]

Na ten film czekałem od momentu,kiedy się dowiedziałem,że są dopiero plany nakręcenia remake kultowego już "Postrachu Nocy"z Chrisem Sarandonem w roli Jerry'ego Dandridge. Jednak już informacja,że pałeczkę przejmie Colin Farrel,pojawiły się obawy. I niestety stało się. Postać Jerry'ego Dandridge jest bez wyrazu. Niby stara się jak może,jednak daleko mu do Sarandona. Prysł czar grozy,tajemniczości,zaskoczenia. Bo niby prosta historia i wydaje się,że trudno ją zepsuć,jednak nowa wersja,pomimo ciekawych efektów specjalnych,jest po prostu nudna. Coś się niby dzieje,ale miałem wrażenie,że robią to na siłę. Gra Farrela jest tu tak drewniana,że aż szkoda o tym pisać. Po prostu,przechadza się po ekranie i gryzie,kogo popadnie,bez emocji,jakby liczył...1...2...3 i gryz! Absolutnie nie pasuje do tej roli. Całość jakoś ratuje Toni Collette i muzyka Ramin Djawadi. Anton Yelchin w roli Charliego Brewstera?No comment! Nawet finalna transformacja Jerry'ego Dandridge pozostawia dużo do życzenia.Miał byc strach i zaskoczenie,a w pamięci pozostaje jedynie niedosyt.Zresztą cały temat potraktowany został zbyt poważnie,żadnej tu autoironii,która niekiedy ratuje film. Jednakże największym ciosem dla mnie jest scena w dyskotece. W pierwowzorze mamy wpadający w ucho klimatyczny utwór"Give it up" i razem tworzył to najbardziej pamiętliwy moment filmu. W wersji z 2011,ani nie ma utworu,ani klimatu i od razu chcemy to zapomnieć. A szkoda,bo gdyby ta jedyna scena była choć trochę dopracowana,a nie po prostu na surowo odegrana,myślę,że można byłoby przełknąć nową wersją lubionego przez wielu"Fright Night"z 1985 roku. I szczerze?Nie polecam. Ale sami musicie podjąć ryzyko pójścia na to do kina.

odpowiedz