14 października Mia Wasikowska, aktorka polskiego pochodzenia, jedna z najbardziej wpływowych osób świata obchodzi swoje urodziny. Tego samego dnia do polskich kin wchodzi jej najnowszy film, "Jane Eyre".
Motywacją do pracy nad filmem Jane Eyre było uwielbienie całego zespołu dla powieści Charlotte Brontë oraz pragnienie, by podzielić się tą historią na nowo. Atmosfera tajemnicy, dramatyzm zdarzeń i intensywność emocji, które w tej ekranizacji wychodzą na plan pierwszy, powinny wzbudzić zainteresowanie powieścią Brontë wśród kolejnych pokoleń czytelników.
„Nie podjęłabym się pracy nad filmem Jane Eyre, gdybym nie znalazła właściwej aktorki do tej roli” – przekonuje Alison Owen, producentka "Jane Eyre". „To nie jest postać, do której można kogoś wcisnąć na siłę. Obydwoje z Cary'm Fukunagą chcieliśmy, żeby to był ktoś w naturalny sposób przypominający tę postać, porównywalny z książkową Jane”.
Mia Wasikowska była w odpowiednim wieku i na właściwym etapie kariery, żeby zacząć przyjmować główne role. Owen wspomina, „Mia po prostu do nas przemówiła. Oczywiście wybór aktorek, w tym bardzo utalentowanych, jest ogromny. Jednak Mia jest urodzoną Jane. Uosabia tę postać i w ostatecznym rozrachunku, nadała jej własny kształt”.
A co o roli w filmie mówi jego główna gwiazda? Zobaczcie sami:
Oglądając polską telewizję często widzimy w niej amerykańskie akcenty – nie tylko w postaci programów opartych na formatach ze Stanów Zjednoczonych. W rodzimych serialach, bohaterowie często oglądają amerykańskie filmy, czy wspominają tamtejsze gwiazdy show biznesu. Zdarza się jednak i tak, że w telewizji za wielką wodą pojawiają się polskie wątki i bohaterowie polskiego pochodzenia. W zależności od tego, czy mamy do czynienia z serialem dramatycznym, czy sitcomem – nasze narodowe cechy przedstawiane są mniej lub bardziej stereotypowo. Przypomnijmy sobie, która z postaci narobiła największego zamieszania w jankeskim serialu.
Jeśli ktoś po drugiej części „Facetów w czerni” sądził, że ich formuła bezpowrotnie się wyczerpała, a żadna kolejna nie dorówna pierwszemu epizodowi sprzed 15 (!) lat, ten powinien śmiało zaryzykować i wybrać się na trzecią odsłonę zabawy z „K” i „J” w rolach głównych. To bez wątpienia jedna z najlepszych komedii tego roku!