źródło: Forum Film
18 listopada do naszych kin trafi obraz "Mali agenci: wyścig z czasem w 4D" Roberta Rodrigueza. Inspirację, by obsadzić Jessicę Albę w roli głównej, reżyser znalazł na planie swego zgoła innego filmu... "Maczeta".
-
Gdy zobaczyłem Jessikę, jak zmieniała swemu dziecku pieluchę w przerwie zdjęć, pomyślałem, że dobrze byłoby obsadzić ją jako mamę-szpiega - wspominał Rodriguez.
Główny pomysł fabularny, polegający na kradzieży czasu, zaczerpnął Rodriguez z własnych rodzicielskich doświadczeń, a jako ojciec pięciorga dzieci ma ich niemało. -
Gdy obserwuję moje dzieci, marzę o tym, by zatrzymać czas, by nie przegapić, jak dorastają, bo przecież nie wiadomo, kiedy wyfruną z domu - wyjaśnia. -
Wymyśliłem więc paskudnego typa, który manipuluje czasem i tej szansy rodziców pozbawia. Jessica gra kobietę piękną i wyrafinowaną, a jednocześnie pełną troski o swe pociechy. To się doskonale zgadza z całą koncepcją cyklu, który mówi o tym, że świat relacji rodzinnych nie jest wcale mniej skomplikowany od świata szpiegów.
W polskiej wersji językowej wystąpiła m.in.
Agnieszka Grochowska, która użyczyła głosu Marissie, granej przez Albę.
Film zrealizowany jest w technologii 4D. Do każdego biletu dołączony będzie aromaskop, czyli zapachowa zdrapka, która po potarciu wyzwoli aromat zgodny z tym, co aktualnie dzieje się na ekranie.
ZOBACZ TAKŻE: