źródło: ITI Cinema
W „Listach do M.” na planie spotkała się plejada najpopularniejszych polskich aktorów. Obok Pawła Małaszyńskiego i Piotra Adamczyka nie mogło oczywiście zabraknąć króla polskich komedii czyli Tomka Karolaka. W roli dla niego idealnej, czyli łobuza w czerwonym stroju.
Tomek Karolak gra Mela, faceta przed czterdziestką, który umie uwieść każdą kobietę na świecie (dlatego przyjaciele troszkę złośliwie wołają na niego imieniem i nazwiskiem znanego aktora -
Mela Gibsona) i najbardziej kocha siebie. Dorabia jako święty Mikołaj w agencji eventowej, ale do świętości naprawdę mu daleko. W swoim telefonie ma więcej numerów do kobiet niż prezentów w worku.
Humorzasty, złośliwy, spóźnialski. Ma gdzieś tradycję i obowiązek bycia miłym dla grzecznych dzieci. Nie dba wcale o swoją sztuczną brodę Mikołaja, nie dzwoni do mamy na święta i nie pamięta, jak śpiewa się kolędy. Na wieczór wigilijny zaplanował sobie gorącą randkę z pewną bogatą wdową z Konstancina!
„
To jest łobuz, widzowie pokochają tego Mikołaja, którego gram. On się nie patyczkuje, on romansuje, wyrywa kobiety na ten czerwony strój, ma te wszystkie dzieciaki wokół w nosie. Ale spotyka kogoś kto go odmieni, skłoni do refleksji” – powiedział nam Tomasz Karolak.
„Listy do M.” najnowsza produkcja TVN już w kinach.
ZOBACZ TAKŻE: