źródło: AFP
W trakcie przesłuchań związanych z haniebnymi praktykami medialnymi w Wielkiej Brytanii Sienna Miller przyznała, iż przez jakiś czas jej życie przypominało koszmar. Nie ufała nawet swojej rodzinie, podejrzewając bliskich o ujawnianie informacji prasie.
Prywatne maile i wiadomości pocztowe Miller oraz jej przyjaciół były przechwytywane przez tabloidy. W rękach łowców sensacji znajdowały się nie tylko numery telefonów, ale i hasła oraz numery PIN. Zanim poznała prawdę, aktorka długo była przekonana, iż to jej bliscy ujawniają jej sekrety. -
Nie ufaliśmy sobie. Nikt nie mógł zrozumieć jak te informacje się wydostawały. Nie można było prowadzić normalnego życia - skarżyła się w czwartek aktorka.
Gwiazda była również często prowokowana przez fotografów. -
Miałam 21 lat. Często zdarzało się, iż w środku nocy w ciemnej uliczce goniło mnie 10 mężczyzn. To, że mieli w rękach aparaty oznaczało, że jest to legalne. Co, gdyby się te kamery odebrało? - dodawała.
W listopadzie 2008 roku Miller wygrała sprawę przeciwko gazecie "The Sun". Wydawnictwo musiało jej zapłacić 35 tysięcy funtów odszkodowania. Do dziś jest jednak oburzona tym, jak była potraktowana.
ZOBACZ TAKŻE:
Premiera filmu "80 milionów"