Seth Rogen chętnie poprowadziłby oscarową galę, jeśli tylko jej scenarzyści radziliby sobie nieco lepiej.
Aktor twierdzi, że Akademia Filmowa powinna zainwestować w nowych scenarzystów, którzy nie będą popełniali takich błędów, jak chociażby z Jamesem Franco w 2011 roku.
-
Po co zatrudniać Jamesa Franco i wkładać mu w usta kwestie Billy'ego Crystala? - zastanawia się Rogen. -
Organizatorzy pomyśleli sobie pewnie: "Zatrudnimy młodych prowadzących, ale zrobimy dokładnie to samo, co każdego roku". To nie zdało egzaminu, nie zostało odpowiednio przemyślane i przygotowane, a James potem zbierał cięgi. Jeśli ktoś zaproponuje mi kiedyś prowadzenie gali wręczenia Oscarów, zastanowię się, ale najpierw poproszę o innych scenarzystów.
Dorobek Setha Rogena zamyka komediodramat "50/50".
ZOBACZ TAKŻE:
Premiera filmu "80 milionów"