Justin Timberlake nie planuje kariery politycznej.
Muzyk w ciągu ostatnich lat spełniał się w kinie i na innych polach. Choć bezpośrednie działanie na scenie politycznej go nie interesuje, wokalista zgadza się, że w USA nadszedł czas na zmiany.
-
Byłbym słabym prezydentem - stwierdził artysta. -
Poza tym po prostu nie chciałbym się w to pakować osobiście. Ale popieram ludzi, którzy dzielą się swoimi frustracjami i piętnują nadużycia. Kiedyś Ameryka była krajem nieograniczonych możliwości, a teraz ciężko coś osiągnąć bez pieniędzy. Szkoda, że nie ma prostego rozwiązania tego problemu.
Timberlake wystąpił ostatnio w filmie science fiction "Wyścig z czasem", który w naszych kinach zagościł 2 grudnia. Jego muzyczny dorobek zamyka album "FutureSex/LoveSounds" z września 2006 roku.
ZOBACZ TAKŻE:
"Gwiazdy oglądają": Tomasz Ciachorowski