''Battleship: Bitwa o Ziemię'': Gra w statki po japońsku [wideo]
środa, 28 grudnia 2011 08:36 | mf
źródło: UIP
W sieci pojawił się japoński zwiastun filmu "Battleship: Bitwa o Ziemię", prezentujący kilka przebitek nowych scen ze spektakularnego filmu science-fiction.
Z budżetem przekraczającym 200 milionów dolarów to skrzyżowanie filmu wojennego i science fiction opowiadać będzie historię międzynarodowej floty, która zostaje wplątana w potężnych rozmiarów bitwę z kosmitami. Przybyli oni na Ziemię z misją odkrycia i zagospodarowania źródła energii pod jednym z oceanów pokrywających naszą planetę, jednak krótko po lądowaniu ich zamiary zostały zdemaskowane przez oddziały marynarki morskiej. Konfrontacja okazała się być nieunikniona.
Inspiracji do filmu dostarczyła wojenna gra planszowa stworzona przez firmę Hasbro. Opracowana w roku 1967 przez Miltona Bradleya, popularna gra znana jest w Polsce jako "Statki". Zadaniem graczy jest zidentyfikowane położenia okrętów wojennych przeciwnika, umieszczonych na planszach w formie siatki. Odgadnięcie współrzędnych całego statku równoznaczne jest z jego zatopieniem. Jednak czy Ziemianom łatwo będzie zlokalizować i zlikwidować całą flotę najeźdźcy z kosmosu?
W filmie występują m.in. Taylor Kitsch jako Alex Hopper, Liam Neeson jako Admirał Shane, ojciec narzeczonej Hoppera, w którą wciela się Brooklyn Decker. Brata głównego bohatera gra Alexander Skarsgard, a jedną z obsadowych niespodzianek z pewnością jest udział piosenkarki Rihanny, dla której jest to debiut na wielkim ekranie. Reżyserem "Battleship" jest Peter Berg, twórca takich przebojów jak "Hancock" i "Królestwo".
Polska premiera filmu zapowiedziana jest na 20 kwietnia 2012.
Oglądając polską telewizję często widzimy w niej amerykańskie akcenty – nie tylko w postaci programów opartych na formatach ze Stanów Zjednoczonych. W rodzimych serialach, bohaterowie często oglądają amerykańskie filmy, czy wspominają tamtejsze gwiazdy show biznesu. Zdarza się jednak i tak, że w telewizji za wielką wodą pojawiają się polskie wątki i bohaterowie polskiego pochodzenia. W zależności od tego, czy mamy do czynienia z serialem dramatycznym, czy sitcomem – nasze narodowe cechy przedstawiane są mniej lub bardziej stereotypowo. Przypomnijmy sobie, która z postaci narobiła największego zamieszania w jankeskim serialu.
Jeśli ktoś po drugiej części „Facetów w czerni” sądził, że ich formuła bezpowrotnie się wyczerpała, a żadna kolejna nie dorówna pierwszemu epizodowi sprzed 15 (!) lat, ten powinien śmiało zaryzykować i wybrać się na trzecią odsłonę zabawy z „K” i „J” w rolach głównych. To bez wątpienia jedna z najlepszych komedii tego roku!