search
felietonisci
Marcin Wrona

Marcin Wrona

Reżyser, scenarzysta i wykładowca na Uniwersytecie Śląskim, twórca stojący za sukcesem filmów "Moja krew" oraz "Chrzest" i serialu "Ratownicy", filmowiec okrzyknięty Najlepszym Reżyserem 2010 roku.

zobacz..

Bożena Janicka

Bożena Janicka

Najkrócej? Spróbuję. Miesięcznik KINO (także Polskie Radio, TOK FM, TV). Dwie książki, wspólnie z Krystyną Jandą ("Tylko się nie pchaj", "Gwiazdy mają czerwone pazury"). Hobby: uczę zawodu praktykantów - i uczę się od nich. Co w kinie lubię najbardziej? Wielki śmiech, wielkie serio. A co najmniej? Nijakość.

zobacz..

Bartosz Żurawiecki

Bartosz Żurawiecki

Dziennikarz, krytyk, pisarz, domator-nihilista. Autor czterech książek, laureat dwóch nagród, współpracownik kilku pism. Kiedyś uwielbiał film „Fanny i Aleksander” Ingmara Bergmana i Kabaret Starszych Panów, ale dzisiaj nie jest już niczego pewien.

zobacz..

Magdalena Lankosz

Magdalena Lankosz

Mieszka w Los Angeles, skąd pisze m.in. dla „Wysokich Obcasów”, „Filmu” i „Przekroju” oraz prowadzi cykl „Pytanie w Hollywood” w „Pytaniu na śniadanie” w TVP2.

zobacz..

premiery
dziub
Proste pragnienia

Proste pragnienia

Waszym zdaniem: 7

premiery
Premiery
repertuar kin
Wpisz nazwę miasta:
Na co do kina w ten weekend?
Repertuar kin

bez limitów Michael Fassbender: Współczesny James Dean?

Autor felietonu: Anna Tatarska | 29 grudnia 2011, 15:30

; Ken Goff/AKPA Michael Fassbender wyrasta na nową ikonę naszych czasów, a zasięg jego charyzmy zdaje się nie mieć granic. Zachwyty na temat aktora płyną z rozmaitych środowisk: krytycy wychwalają jego warsztat, reżyserom nie starcza pochwał na temat wspaniałej z nim współpracy. Jednocześnie aktor ma coraz większe rzesze fanek (i fanów), dla których jest nowym symbolem seksu. Takie nastroje chętnie podgrzewa prasa - wystarczy wspomnieć tytuł artykułu poświęconego aktorowi w ostatnim wydaniu włoskiej edycji GQ – brzmi on „Homo Eroticus”. Fassbender nie boi się wyzwań a w swojej karierze ma na koncie role tak różnorodne jak: mutant ocalony z Holokaustu („X-men: Pierwsza klasa”), członek IRA prowadzący protest głodowy ("Głód") odkrywca psychoanalizy (“Niebezpieczna metoda”) czy mężczyzna uzależniony od seksu (“Wstyd”). Co sprawia, że ten trzydziestoczterolatek o mieszanych irlandzko-niemieckich korzeniach bez dwóch zdań będzie najgorętszym nazwiskiem nadchodzącego sezonu?



Wystarczy spojrzeć na jego perfekcyjnie wymodelowaną klatkę piersiową, by zrozumieć, jak łatwo byłoby zaszufladkować go jako przysłowiowe „ciacho”. Jednak aktor sukcesywnie utrudnia przyczepienie sobie takiej metki. Ciało nie jest dla niego fetyszem, a narzędziem, którego używa w sposób adekwatny do sytuacji. Fassbender jest nie tylko bezpruderyjny, ale też nieustraszony: nie boi się być brzydki, odpychający czy niemęski. Często gra jakby „na przekór” swojej fizjonomii, z tego co mogłoby być jego jarzmem, czyniąc swój atut. Niezwykłą rolę, jaką odgrywa fizyczność w jego warsztacie aktorskim widać najlepiej na przykładzie współpracy ze Stevem McQueenem, z którym zrealizował już dwa (oba wybitne) filmy, a obecnie pracuje nad trzecim (premiera „Twelve years a slave” planowana jest na rok 2013).

W „Głodzie” (2008) aktor przechodzi szokującą metamorfozę, przeobrażając się w prowadzącego protest głodowy Bobby'ego Sandsa. W tej niemal pozbawionej dialogów, poruszającej wizualnie opowieści to kamera prowadzi rozmowę z bohaterem. Widz ogląda Fassbendera z niewygodnie bliskiej odległości, niemal czując zapach jego znikającego, wychudzonego, pokrytego strupami sinego ciała.



We „Wstydzie” (polska premiera w lutym) Michael Fassbender wciela się natomiast w Brandona, trzydziestolatka z Nowego Jorku, owładniętego przez seksualny nałóg. Ta postać, ze względu na swój chłód i maniakalny charakter przypominająca nieco Patricka Batemana z „American Psycho”, to zamach na dominujący mit mężczyzny-jurnego ogiera, Casanovy, który zdobywa uznanie uwodząc i porzucając kobiety. Seks jawi się tu jako patologiczna obsesja, klątwa zniewalająca nie tylko ciało, ale i umysł, a pęd do seksualnego spełnienia staje się pędem ku śmierci. Film, bardzo odważnie pokazujący cielesność, stoi w jawnej opozycji do Hollywoodzkiej wizji namiętności, zwanej skrótowo „kołdra po szyję”. Zapytany o przygotowania do licznych rozbieranych scen Fassbender odpowiada ze zwykłą dla siebie prostotą: „Na początku czujesz się dziwnie, jesteś przejęty, ale z czasem się przyzwyczajasz. Nie jest łatwo mnie zawstydzić”. McQueen, który w swojej pracy skupia się na złożonej relacji człowieka i jego cielesności, o współpracy z Fassbenderem mówi krótko: „Michael to aktorski geniusz. Chcę pracować z najlepszymi możliwymi aktorami i tak się składa, że nie ma lepszego od Michaela”.

OCENA

Twoja ocena:
Ocena 0/5  
Średnia ocena: Ocena 4.5/5 4.5 / 5

A TERAZ...

wyslij znajomym  Wyślij znajomym
drukuj  Drukuj

Opinie

Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!