Reżyser, scenarzysta i wykładowca na Uniwersytecie Śląskim, twórca stojący za sukcesem filmów "Moja krew" oraz "Chrzest" i serialu "Ratownicy", filmowiec okrzyknięty Najlepszym Reżyserem 2010 roku.
Najkrócej? Spróbuję. Miesięcznik KINO (także Polskie Radio, TOK FM, TV). Dwie książki, wspólnie z Krystyną Jandą ("Tylko się nie pchaj", "Gwiazdy mają czerwone pazury"). Hobby: uczę zawodu praktykantów - i uczę się od nich. Co w kinie lubię najbardziej? Wielki śmiech, wielkie serio. A co najmniej? Nijakość.
Dziennikarz, krytyk, pisarz, domator-nihilista. Autor czterech książek, laureat dwóch nagród, współpracownik kilku pism. Kiedyś uwielbiał film „Fanny i Aleksander” Ingmara Bergmana i Kabaret Starszych Panów, ale dzisiaj nie jest już niczego pewien.
Magdalena Lankosz: Geniusz Davida Finchera
Autor felietonu: Magdalena Lankosz | 12 stycznia 2012, 14:22
David Fincher, moim zdaniem, już w pełni zasługuje na miano jednego z najwybitniejszych współczesnych reżyserów. Co więcej, myślę, że przejdzie do historii kina jako twórcą na miarę Stanleya Kubricka.
2.5 / 5 a ja właśnie wróciłam z filmu i mam mieszane uczucia. uważam, że aktorzy są dobrani bardzo dobrze i oddają postaci takie jak są w książce. ale uważam, że jeżeli reżyser mają być amerykańskie wersje kolejnych dwóch części to w "Dziewczynie z tatuażem" zdradzono zbyt wiele szczegółów. Ale najbardziej podobało mi się intro :)
pani Magdo pani chyba nie ten szwedzki film obejrzala zalosna recenzja a porownanie Finchera z Kubrickiem absolutnie nietrafne . po prostu Fincher nie dorasta mu do piet.
Wszędzie powtarzam i powtarzać będę, że bojkotuję amerykańską wersję "Millennium! Bojkotuję z uwagi na celowo kiepściutką reklamę i jeszcze gorszą promocję szwedzkiej wersji w USA: przeciętny obywatel w ogóle nie wie, że szwedzka wersja istnieje i jest przekonany, że jedyna to rodzima, niepowtarzalna i jak zwykle najdoskonalsza. Skoro dla kina europejskiego rynek amerykański jest w zasadzie zamknięty - ja kinematografii amerykańskiej, i tak w większości szmirowatej, mówię NIE!
Szwedzka adaptacja jest świetna, a filmowa Lisbeth Salander znakomita w tej roli, idealnie dobrana. Jak można pisać takie bzdury??? Mam wrażenie, że podstawowym zarzutem autorki do szwedzkiej wersji jest fakt, że nie jest amerykańska...
Szwedzka wersja nie trafiona? bo nie byli piękni? no tak zapomniałam że teraz wszyscy piękni i sexy mają być. Pani wybaczy ale nie podzielam Pani zachwytu.
"I w ogóle udowodnił, że umie wszystko. " Kto to pisał? Jakaś dziewczynka z podstawówki?
Dla mnie Noomi Rapace w roli Lisbeth Salander była jak najbardziej trafionym wyborem. Rewelacja! A Rooney Mara w ogóle nie pasuje mi do tej roli. Porównując - wypadła blado.
czytalam ksiazke, obejrzalam szwedzka wersje i podobala mi sie, amerykanska nie jest gorsza ale mysle ze jak ktos nie czytal ksiazki to moze sie troche zgubic o co chodzi w przeciwienstwie do szweckiego filmu. Obie wersje maja swoje plusy i minusy
Widziałam, polecam obie wersje.Nie zgadzam się z opinią na temat głównych aktorów.Świetni w obu filmach.Inny, ciekawy sposób spojrzenia na postacie.
czytałam książkę ,oglądałam szwedzką wersję i tez mi się podobała,jutro ide do kina na wersję amerykańską i jestem jej bardzo ciekawa. Tak jak poprzedniczka uważam,że aktorka grająca w wersji szwedzkiej była świetna zobaczymy jak gra Rooney
Mi szwedzka wersja również bardzo się podobała choć wiele było w niej zmian w stosunku do książki. A co do obsady to prawdą jest, że szwedzki Blomkvist był nietrafiony ale co do Salander to uważam, iż była o wiele lepsza niż jej amerykańska wersja, a jej nietypowa uroda w całej tej charakteryzacji sprawiała, że po ciele przechodziły dreszcze dokładnie tak samo jak podczas czytania książki. Pozdrawiam Autorkę.
ciekawa recenzja- na pewno wybiorę się na ten film - a szwedzka adaptacja mnie się podobała - właśnie skończyłem oglądać pierwszą część / po raz kolejny / janusz g


