search
powiązane
tape
fotka

Steven Spielberg

Ocena talentu:
Ocena 42/5 4.55 / 5

Ocena wyglądu:
Ocena 41/5 4.29 / 5


premiery

Steven Spielberg: Kręciłem ten film z całą moją ''rodziną''

czwartek, 12 stycznia 2012 14:36 | wp

źródło: AFP
Najnowsze dzieło, które wyszło spod ręki legendarnego maga kina, laureata trzech Oscarów, wielu nominacji i niezliczonych innych nagród to „Czas wojny” (na polskich ekranach od 13 stycznia) – opowieść o niezwykłej przyjaźni pięknego konia Joeya z synem farmera Albertem (Jeremy Irvine). Gdy wierzchowiec zostaje sprzedany armii, poznajemy jego dramatyczne, zmienne losy podczas zawieruchy I wojny światowej. Tymczasem chłopak, choć nieletni, zaciąga się do wojska, mając nadzieję odnaleźć swego wiernego przyjaciela... Scenariusz filmu powstał na podstawie głośnej książki Michaela Morpurgo „War Horse” oraz sztuki teatralnej pod tym samym tytułem wystawianej z ogromnym sukcesem na scenach Londynu i Nowego Jorku. Film ma dwie nominacje do Złotych Globów (najlepszy film dramatyczny i najlepsza oryginalna ścieżka dźwiękowa).

Jaki był pana pomysł na adaptację tej opowieści?

Pierwszą ideą, którą zapożyczyłem z książki, a potem także ze sztuki, był pomysł na rodzinę, zdominowaną przez srogiego i bezlitosnego właściciela farmy. Ojciec rodziny, będąc pod wpływem alkoholu, kupuje konia do pługa. Ale koń, o imieniu Joey, nie nadaje się do ciągnięcia pługa, ponieważ ta rasa nie została do tego stworzona. Ten koń zwyczajnie nie urodził się do wykonywania prac w polu. Dzięki wzajemnemu zaufaniu, między młodym synem gospodarza Albertem i Joeyem powstaje szczególna więź. Wspólnie podejmują próbę uratowania gospodarstwa, orząc kamienistą, jałową ziemię. Ich działanie to więcej niż współpraca – to synergia. Gdy ta dwójka zostaje rozdzielona po wybuchu I wojny światowej, a koń jest wysłany na wojnę jako zwierzę juczne, widownia wie, że musi nastąpić spotkanie z przeznaczeniem. Kiedy ten moment nadchodzi, czujesz prawdziwą magię tego filmu.

Czy denerwował się pan myślą o pracy z końmi? W jaki sposób udało się skłonić je do gry?

Zazwyczaj w kinie, np. w westernach czy w moich filmach z serii „Indiana Jones”, koń jest „zwierzęciem, na którym jeździ Harrison Ford”. Moim zadaniem jest w tym przypadku skupić uwagę widzów na Indiana Jonesie, a nie na jego niezawodnym wierzchowcu. Dlatego konie są na ogół traktowane jako część planu zdjęciowego. Koń jest po prostu czymś, co przenosi kowboja lub nieustraszonego archeologa z punktu A do punktu B. Widz nie ma patrzeć na konia; ma patrzeć na gościa, który na nim siedzi. Co ciekawe, ja sam żyję pośród koni od jakichś 15 lat. Mieszkamy na niewielkim ranczu. Moja córka i żona jeżdżą konno. Córka jest niemal zawodowym jeźdźcem, choć ma dopiero 14 lat. Jeździ po całym kraju i startuje w konkursach skoków przez przeszkody i w biegach przełajowych. Dzięki temu na długo przed „Czasem wojny” odkryłem, jak bardzo konie mogą być pełne wyrazu. Życie z końmi pokazało mi, że potrafią one przekazać głębokie emocje, które w dodatku są łatwe do odczytania. Filmy nie wymagają od nas zastanawiania się, co czuje koń. Gdy zobaczyłem, jak świetnie lalkarze-animatorzy poradzili sobie z wystawieniem sztuki „War Horse”, zdałem sobie sprawę, że to dlatego, iż nie zmuszali konia-lalki do zachowywania się w sposób ludzki. Nie nadawali koniowi cech, z którymi możemy się identyfikować, ale po prostu imitowali zachowanie koni, które jest nam wszystkim znane, ale zwykle nie zauważane. Właśnie to czyni tę sztukę tak fantastyczną, że lalkarze nie starają się wcisnąć koni w kanony ludzkich zachowań. Konie pozostają końmi, a lalkarze wspaniale dopasowują ich zachowania do gry ludzi, tworząc szczególny rodzaj interakcji. Nie byłem pewien, czy uda mi się to odtworzyć w filmie, ale osiągnęliśmy to. Bobby Lovgren, nasz „zaklinacz koni”, który wcześniej pracował z nami przy „Niepokonanym Seabiscuicie”, dołączył do ekipy i wniósł wielki wkład do tego filmu. On i jego ekipa dokonali prawdziwych cudów z końmi.

Ocena
Twoja ocena:  
Ocena 0/5  
Średnia ocena: Ocena 1/5 1 / 5
A teraz ...
Wyślij znajomym Wyślij znajomym
Drukuj Drukuj


Opinie

Ocena: 0 [2]
~Dorsaj [2012-01-13 17:15]

ale jak widzę na box office rewelacji nie ma,jakim magikiem kiedyś Spielberg by nie był to już niestety nie jest najlepszy,a Cameron nadal na szczycie i myślę,że jeszcze starszy Ridley Scott w tym roku też pokaże swoją siłę wraz z "Prometeuszem"

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

Ocena: -4 [4]
~JAN [2012-01-13 15:08]

NASTEPNY FILM O BIEDNYCH ZYDACH-HOLOKAUST

odpowiedz