search
powiązane
tape
fotka

Kaligula

Caligula

Waszym zdaniem: 8

Naszym zdaniem: 8


premiery

"Kaligula": Orgia władzy

poniedziałek, 16 stycznia 2012 13:35 | Grzegorz Kłos | dodane przez Grzegorz Kłos

Kazirodztwo, homoseksualizm, epatowanie naturalistycznymi scenami gore i pornografią. „Kaligula” w reżyserii Tinto Brassa wywołał jeden z największych skandali obyczajowych w dziejach kina komercyjnego. Zdruzgotany Roger Ebert wyszedł przed końcem seansu, przyznając filmowi zero gwiazdek – taka sytuacja miała miejsce tylko dwa razy w kilkudziesięcioletniej karierze słynnego krytyka. Część obsady nie pojawiła się na premierze, udział w amerykańsko-włoskiej produkcji uznając za wstydliwy, niewarty wspominania epizod. Aż trudno uwierzyć, że główne role przypadły jednym z najbardziej prominentnych brytyjskich aktorów, a budżet filmu osiągnął sumę astronomiczną, do tamtej pory rezerwowaną jedynie dla hollywoodzkich produkcji.

Aby w pełni zdać sobie sprawę z fenomenu „Kaliguli” i zrozumieć skalę kontrowersji, jakie przetoczyły się przez media 30 lat temu, musimy wyobrazić sobie taką czysto hipotetyczną sytuację. Załóżmy, że na ekrany wchodzi długo oczekiwany film. Trwająca kilka lat, szalenie kosztowna produkcja była trzymana w ścisłej tajemnicy, a za kamerą stanął mało znany europejski reżyser. W dzień premiery rozpętuje się piekło. Czołowi krytycy wychodzą z seansów – produkcja zostaje nazwana obscenicznym, zdegenerowanym dziełem chorego zboczeńca. Pikanterii dodaje fakt, że w rolach głównych obsadzono gwiazdy największego kalibru – Angelinę Jolie, Iana McKellena, Michaela Fassbendera i młodziutką Rooney Marę. Aktorzy wpadają w popłoch, dystrybutorzy wycofują obraz z kin, a twórcy przez następne lata poświęcają całą swoją energię ciągnącym się w nieskończoność procesom…



Cofnijmy się jednak do 1976 roku. Początkowo „Kaligula” miał być mini-serialem, jednak w obliczu braku wystarczających środków scenarzysta Gore Vidal i producent Franco Rossellini zwrócili się o pomoc do Boba Guccione. Właściciel magazynu erotycznego Penthouse entuzjastycznie odniósł się do projektu, jednak postawił dwa warunki. „Kaliguli” bliżej miało być do hollywoodzkich megaprodukcji spod znaku „miecza i sandała” niż antycznego dramatu. Zastrzegł ponadto, że w filmie muszą pojawić się sceny erotyczne, w pośredni sposób reklamujące jego czasopismo. Włosko-amerykańska produkcja okazała się bezprecedensową próbą wprowadzenia ostrej pornografii do mainstreamu i to frontowymi drzwiami. Dodajmy, że próbą bezczelną, zważywszy na wywiady, w których obwieszony złotem Guccione, z pokerową twarzą opowiadał o „artystycznym rozmachu na niespotykaną dotąd skalę”.

Autor newsa:

Grzegorz Kłos Grzegorz Kłos Rekwizytor
Ocena
Twoja ocena:  
Ocena 0/5  
Średnia ocena: Ocena 3.5/5 3.5 / 5
A teraz ...
Wyślij znajomym Wyślij znajomym
Drukuj Drukuj


Opinie

Ocena: -1 [1]
~zwierzu [2012-02-21 08:16]

Angelina w "Kaliguli"?! Jeszcze wymieniona wśród "gwiazd największego kalibru"? Nawet jeżeli gdzieś tam się pojawiła, to miała jakiś roczek. Rzeczywiście gwiazda.

odpowiedz