''Idy marcowe'': Aktorzy opowiadają o filmie [wideo]
piątek, 27 stycznia 2012 14:12 | wp
źródło: Kino Świat
Amerykańska Akademia Sztuki i Wiedzy Filmowej wyróżniła wyreżyserowane przez George'a Clooneya „Idy marcowe”, przyznając filmowi nominację do Oscara za najlepszy scenariusz adaptowany. „To naprawdę wybitna rzecz” – przekonują gwiazdy thrillera o pokerowej rozgrywce na szczytach władzy.
„Idy marcowe” to prawdziwe gwiazdorskie spotkanie na szczycie. W filmie, oprócz George’a Clooneya i rozsławionego przez „Drive” Ryana Goslinga, zagrali nominowany do Oscara Paul Giamatti, laureat Oscara Phillip Seymour Hoffman, nominowana do Złotego Globu Evan Rachel Wood i laureatka Oscara – Marisa Tomei. Wbrew pozorom, zebranie na planie „Idów” tylu aktorskich znakomitości okazało się sprawą nad wyraz prostą. Brian Oliver, producent filmu nie ma wątpliwości, czyja to zasługa: „George i Grant (Heslov - współautor scenariusza) tak działają na ludzi – wszyscy po prostu chcą z nimi pracować. (…) Wymyślili, których aktorów chcieliby obsadzić w poszczególnych rolach i pozyskali ich wszystkich. Nikt im nie odmówił.”
„To, jak zareagowali na naszą propozycję wszyscy aktorzy, których zaprosiliśmy do współpracy wiele dla nas znaczyło” – wspomina Clooney – „Było dowodem tego, że po przeczytaniu scenariusza uwierzyli w ten film, w „dziecko”, nad którym mieliśmy razem pracować. Udział tak wspaniałej obsady aktorskiej sprawił, że poczuliśmy, że spoczywa na nas wielka odpowiedzialność stworzenia naprawdę dobrego filmu.”
Trzymająca w napięciu historia pokerowej rozgrywki kandydata na prezydenta USA z czyhającymi na każde jego potknięcie przeciwnikami i wszędobylskimi dziennikarzami zagości w naszych kinach już 3 lutego.
Oglądając polską telewizję często widzimy w niej amerykańskie akcenty – nie tylko w postaci programów opartych na formatach ze Stanów Zjednoczonych. W rodzimych serialach, bohaterowie często oglądają amerykańskie filmy, czy wspominają tamtejsze gwiazdy show biznesu. Zdarza się jednak i tak, że w telewizji za wielką wodą pojawiają się polskie wątki i bohaterowie polskiego pochodzenia. W zależności od tego, czy mamy do czynienia z serialem dramatycznym, czy sitcomem – nasze narodowe cechy przedstawiane są mniej lub bardziej stereotypowo. Przypomnijmy sobie, która z postaci narobiła największego zamieszania w jankeskim serialu.
Jeśli ktoś po drugiej części „Facetów w czerni” sądził, że ich formuła bezpowrotnie się wyczerpała, a żadna kolejna nie dorówna pierwszemu epizodowi sprzed 15 (!) lat, ten powinien śmiało zaryzykować i wybrać się na trzecią odsłonę zabawy z „K” i „J” w rolach głównych. To bez wątpienia jedna z najlepszych komedii tego roku!