Amerykańskie seriale lat 90. były dla wielu z nas pierwszym kontaktem z zachodnią popkulturą. Były namiastką tego wszystkiego, co stanowiło towar deficytowy, za oknem bloku z wielkiej płyty. Zupełnie, jak Lars von Trier, większość z nas poznała Stany Zjednoczone z seriali, filmów i teledysków. W latach 90. oglądaliśmy kilka produkcji, które zyskały już miano kultowych, a ich gwiazdy na długo zagościły w naszej zbiorowej pamięci jako pierwsi popkulturowi idole. Jak potoczyły się ich losy i czy dostali kolejne role, które potwierdziły ich gwiazdorski status? Wsiądźmy razem w wehikuł czasu, który cofnie nas do lat 90.
Serial
"Miasteczko Twin Peaks" był jednym z pierwszych, który zyskał wśród polskich widzów miano kultowego. Kyle MacLachlan, grający rolę agenta specjalnego, Dale'a Coopera, stał się idolem nie tylko nastolatek, które podobnie jak serialowa Audrey, podkochiwały się w tym przystojnym stróżu prawa. Kochały go także kobiety dojrzałe, a panowie podziwiali nienaganny wizerunek agenta FBI, profesjonalizm i żelazny kodeks etyczny. MacLachlan, rolą agenta FBI, który próbuje odpowiedzieć na pytanie, kto zabił Laurę Palmer, zapewnił sobie miejsce wśród kultowych postaci amerykańskiej telewizji. Plakaty z Kyle'm MacLachlanem wisiały w pokojach nastolatek na całym świecie, w polskich również.
Po zakończeniu emisji serialu, aktor długo czekał na kolejną ważną kreację. Co ciekawe, starał się m. in. o rolę Grega House'a w serii
"Dr House". Po latach wspominał, że był to jeden z najgorszych castingów w jego życiu, więc należy się cieszyć, że rola przypadła Hugh Lauriemu. MacLachlan pojawił się za to na Wisteria Lane (dołączył do obsady serialu
"Gotowe na wszystko"), gdzie wcielał się w rolę męża Bree, Orsona.
Już w
"Miasteczku Twin Peaks" z małą, ale znaczącą rolą pojawił się kolejny idol lat 90., David Duchovny. Jednak dopiero rola agenta Foxa Muldera w serialu
"Z archiwum X" zapewniła mu popularność na całym świecie. Serial ten, podobnie jak
"Miasteczko Twin Peaks", zachował się w pamięci widzów dzięki świetnemu scenariuszowi i doskonałej obsadzie. David Duchovny i Gillian Anderson przez lata byli ulubionym telewizyjnym duetem polskich widzów. Po dziewięciu sezonach emisji serialu, zarówno Duchovny, jak i Anderson długo nie mogli znaleźć dla siebie miejsca w nowych projektach.
Powstały filmy kinowe nawiązujące do serialu
"Z archiwum X", ale do Duchovnego szczęście uśmiechnęło się w momencie, gdy stacja Showtime zaproponowała mu rolę w serialu
"Californication". Nie dość, że aktor skutecznie odciął się od etykietki agenta, który "chce uwierzyć", to zyskał nowych fanów dzięki roli pisarza, niestroniącego od seksualnych przygód.
"Californication" to błyskotliwie napisany serial komediowy, który wydobył Duchovnego z zakamarków przeszłości i udowodnił, że można zagrać więcej niż tylko jedną serialową rolę życia.
Być może, większość z nas wolałaby o tym zapomnieć, ale przez kilka lat niedzielne popołudnia spędzaliśmy z rodzicami i dziadkami, oglądając serial o pewnej dzielnej pani doktor, która starała się okiełznać i ucywilizować Dziki Zachód.
"Doktor Quinn", to kolejny hit lat 90.oglądany z wypiekami na twarzy.
Jane Seymour, wcielająca się w tytułową rolę, zyskała w Polsce wielką popularność. Aktorka odwiedziła nawet nasz kraj, promując serial, co spotkało się z wielkim entuzjazmem fanów. Gościła w polskiej telewizji i opowiadała o swojej pracy, a także o tym, jak wyglądały przygotowania do ostatniego odcinka serialu i ile alternatywnych zakończeń serii powstało.
Poza Jane Seymour, dużą sławę zyskał także jej serialowy partner, Joe Lando. Jednak, po zakończeniu emisji, ani Seymour, ani Lando nie zagrali żadnej znaczącej roli na miarę sukcesu
"Doktor Quinn".
Pamiętacie hit Beatlesów nucony w oczekiwaniu na kolejny odcinek serialu
"Dzień za dniem"? Ten serial był przełomowy nie tylko dla polskiej widowni, ale i dla innych społeczeństw, ze względu na nieporuszaną wcześniej tematykę osób z zespołem Downa.
Corky Thatcher był pierwszym bohaterem amerykańskiego serialu, który mimo zdiagnozowanego zespołu Downa, chodził do publicznej szkoły średniej. Był to krok rewolucyjny, bowiem – jak wiadomo – na ogół osoby dotknięte tą chorobą uczęszczają do specjalnych placówek edukacyjnych.
"Dzień za dniem" nie tylko poruszał problem ludzi z zespołem Downa, mówił także o tym, jak radzić sobie z życiem z "plusem we krwi", czyli z zakażeniem wirusem HIV. Bez wątpienia serial miał wielki walor edukacyjny, ale był także ciekawie napisaną historią o wchodzeniu w dorosłość, zmaganiu się z problemami emocjonalnymi, akceptacją rówieśników. W końcu Becca, siostra Corky'ego, musiała radzić sobie z tym, że jej brat nie jest jak inni koledzy i nie może w pełni uczestniczyć w życiu towarzyskim, co także ograniczało jej życie pozaszkolne.
Aktorzy po zakończeniu produkcji nie otrzymali kolejnych znaczących ról, ale bez wątpienia zapisali się w naszej pamięci, dzięki występowi w serialu
"Dzień za dniem". Grająca Beccę Kellie Martin pojawiła się jeszcze w kilku filmach telewizyjnych i drugoplanowych rolach serialowych, ale nie były one zbyt spektakularne.
Lata 90. w polskiej telewizji, to także seriale medyczne. Największym hit,
"Ostry dyżur", był wstępem do wielu karier. Nie sposób nie wspomnieć George`a Clooneya w roli doktora Douga Rossa. Dzisiaj Clooney jest gwiazdą pierwszego formatu, nie tylko występuje w najlepszych hollywoodzkich produkcjach, ale także je reżyseruje. W styczniu otrzymał Złotego Globa za rolę w filmie
"Spadkobiercy". Ma również szansę na Oscara.
Występ w
"Ostrym dyżurze" bez wątpienia pomógł mu w karierze, gdyż dzięki postaci cynicznego, mocno rozrywkowego doktora zwrócił na siebie uwagę widzów, ale i producentów filmowych.