Salonowiec
Opis:
Malkontent, pesymista i grubas, który kiedy akurat nie tyje, czyta książki, kolekcjonuje komiksy, ogląda filmy lub połyka seriale. Największa wada: nigdy nie przyznaje się do błędu. Największa zaleta: nie popełnia błędów.
Ulubione filmy:
"Fight Club", "Kill Bill", "Sin City"
Ulubieni twórcy filmowi:
Robert Rodriguez
Ulubieni bohaterowie:
Tyler Durden
Ulubione gatunki filmowe:
Dobre kino
Film, do którego obejrzenia nikt go nie namówi:
Obrzydliwa, wulgarna i nieznośna "Pianistka" Hanekego
Nielubieni twórcy filmowi:
George Lucas - za to, co zrobił "Gwiezdnym Wojnom"
Hobby pozafilmowe:
Komiksiki, gry wideo, marnowanie czasu, leżenie pod prysznicem w pozycji embrionalnej i płakanie, połączone z rozmyślaniami nad brakiem sensu, samotnością i wszechogarniającą pustką.
Recenzje salonowca
Autor recenzji: Tomasz Pstrągowski - komiksomania.pl
Mikael Blomkvist (Daniel Craig), dziennikarz magazynu "Millenium", przegrywa proces z bohaterem jednego ze swoich artykułów. Pozbawiony pieniędzy przyjmuje ofertę wpływowego przedsiębiorcy, Henrika Vangera (Christopher Plummer), by przeprowadzić śledztwo w sprawie zaginięcia wnuczki jego brata. Sprawa jest o tyle nietypowa, że 16-letnia Hariett zaginęła (lub została zamordowana) 40 lat temu na należącej do Vangerów wyspie odciętej od świata, a jedynymi podejrzanymi są członkowie rodziny. Blomkvistowi pomaga Lisabeth Salander (Rooney Mara), nastroszona outsiderka, genialna hakerka i researcherka, a po godzinach nieprzystosowana, biseksualna punkówa żyjąca pod opieką sadystycznego kuratora sądowego. Trudno sobie wyobrazić lepszego kandydata do zekranizowania mrocznych kryminałów Stiega Larssona. David Fincher swoją karierę zbudował przecież na przygnębiających i brutalnych filmach, w których pozbawieni nadziei bohaterowie musieli mierzyć się z okrucieństwem rzeczywistości ("Azyl", "Gra", "Fight Club", "Siedem", "Zodiak", w pewnym sensie nawet "Obcy 3"). Niestety, tym razem wizjonera pokonał profesjonalista i "Dziewczyna z tatuażem" to przede wszystkim dobrze skręcony kryminał.
Autor recenzji: Tomasz Pstrągowski [komiksomania.pl]
"Mr. Nice" to filmowa adaptacja cieszącej się sporym powodzeniem autobiografii Marksa. Niestety wyreżyserowany przez Bernarda Rose'a (znanego przede wszystkim z horroru "Candyman") film nie jest w nawet w połowie tak interesujący, jak życie jego głównego bohatera - przede wszystkim dlatego, że pomija wszystkie kontrowersyjne pytania związane z niesamowitą karierą Marksa
Autor recenzji: Tomasz Pstrągowski [komiksomania.pl]
Debiutujących w 1981 roku "Poszukiwaczy zaginionej arki" otwierała zapierająca dech w piersiach sekwencja "świątynna". Krytycy pisali o niej, że sama w sobie zawiera więcej akcji niż niejeden film. W porównaniu do niej najmłodsze dziecko Stevena Spielberga rozpoczyna się zaskakująco spokojnie. Ale nie dajcie się zwieść - ojciec Indiany Jonesa nie zapomniał, jak kręcić pierwszorzędne kino rozrywkowe
Autor recenzji: Tomasz Pstrągowski - komiksomania.pl
"Dług" nie opowiada wprawdzie historii Eichmanna, ale wyraźnie widać, że jego twórcy się nią inspirowali. Film zadaje jednak pytanie, co by było, gdyby akcja Mossadu się nie powiodła. Głównymi bohaterami są tu młodzi agenci izraelskich służb specjalnych - Rachel (przekonująca Jessica Chastain), Dawid (małomówny Sam Worthington) i Stefan (nijaki Marton Csokas). Mają oni przedostać się do komunistycznej części Berlina, a następnie schwytać i wywieźć Dietera Vogla (świetny Jesper Christensen), nazistowskiego zbrodniarza, lekarza eksperymentującego na ludziach, znanego jako "Chirurg z Birkenau". W tej postaci widać z kolei wyraźne odwołania do Josefa Mengele, Anioła Śmierci, który, o ironio, dożył swych dni nie nękany, na pięknych plażach Brazylii.
Autor recenzji: Tomasz Pstrągowski - komiksomania.pl
Łatwo jest się nabijać z faceta biegającego w amerykańskiej fladze. "Kapitan Ameryka" tego nie robi - Johnston unika pastiszu i nawet w najbardziej niedorzecznych momentach opowiada historię jankeskiego nadczłowieka, personifikacji wszystkich patriotycznych cnót, z kamienną twarzą. Sekunduje mu w tym Chris Evans. Przed przemianą kreowany przez niego Rogers jest niezłomny i rozbrajający w swojej dobroci. Po przemianie zaś nie staje się bezmyślnym superherosem, ale pozostaje facetem, którego moglibyśmy polubić, gdybyśmy wierzyli, że ludzie potrafią być dobrzy. To dosyć niecodziennie podejście w świecie po cynicznym i prześmiewczym Iron Manie czy psychotycznym Batmanie. Ale dzięki temu "Pierwszy Avenger" unika żenujących momentów i tanich dowcipów. Bywa też niesamowicie naiwny, tak jak naiwne bywały tylko pierwsze komiksy superbohaterskie. Widać to zwłaszcza w dopisanym na siłę wątku romantycznym, zakończonym oczywistym pocałunkiem i ckliwym pożegnaniem.