Brak średniej oceny.
Oceń recenzję:
Jeśli każde dziecko jest oczywiście dzieckiem, a każdy dorosły powinien mieć
w sobie choć trochę z tego małego dziecka, w takim przypadku "Epoka
lodowcowa" jest filmem od lat pięciu do stu pięciu.
Jeśli dobrze się bawiłeś
oglądając "Shreka", a jesteś już znudzony kinem typowo sensacyjnym, nie
możesz przegapić tej niesamowitej podróży.
W sposób przezabawny, dowcipny, pogodny opowiedziana jest ta historia. Otóż
pewnego dnia w jakże zdawać by się mogło dziwny sposób ruszyły lody i każdy,
kto ma choć trochę oleju w głowie rusza na południe. Jednak mamut Manny
chodzi zawsze swoimi ścieżkami, zawsze sam i zasadniczo jest mu to na rękę,
do czasu, gdy przyklei się do niego pewien leniwiec nad leniwce, a na imię
mu Sid. Ta dziwna para nie ma racji bytu, choć Sid nie ustaje w wysiłkach,
aby przypodobać się mamutowi, a trzeba przyznać, że robi to z wielką
finezją. I kiedy wreszcie choć trochę przełamują lody, których wokół całe
mnóstwo dołącza do nich tygrys Diego. Jego tajemnicza misja jest szansą dla
niego na powrót do stada z honorem, jednak wcześniej musi za wszelką cenę
przejąć pewnego małego chłopca, którym opiekuje się już dwóch wujków, dwóch
dziwnych towarzyszy.
Ci trzej kompani wyruszają na wyprawę, która być może pozwoli dogonić ludzi,
aby mały, wesoły człowieczek dołączył do swoich, aby stał się jednym z nich.
Jednak oprócz lodu i chłodu jest jeszcze wielki sprawdzian charakterów,
zachowań, tego, co każdy z nich zamierza, a co tak naprawdę chciałby zrobić.
Film w polskiej wersji językowej, a dzięki temu, że głosów użyczyli trójce
naszych bohaterów wyjątkowi aktorzy, każda z postaci zyskała wyjątkowy
charakter. Mamut Manny, zasadniczy i prostolinijny, Wojciech Malajkat,
zwariowany, szalony, jednym słowem crazy leniwiec Sid, Cezary Pazura, a
także przebiegły, zły i podstępny tygrys Diego, Piotr Fronczewski.
A wszystko to za sprawę jednego, małego żołędzia... oczywiście tylko epoka
lodowcowa..!
Artur G. Kamiński