search
repertuar kin
Wpisz nazwę miasta:
Na co do kina w ten weekend?
Repertuar kin

Mission: Impossible 3 (2006)

Recenzja "Całkiem możliwa Misja Niemożliwa"

czwartek, 29 lipca 2010 13:14
Ocena Recenzenta:
Brak średniej oceny.
Oceń recenzję:
Podobno producenci „Misji…” przerazili się nie na żarty, gdy na scenach znęcania się nad Tomem Cruise’em publiczność… klaskała z radości. Facet mocno przesadził z tekstami o miłości, łożysku, scjentologii, psychiatrii i takich tam. W niektórych rankingach na największego niefajnego „freaka” udało mu się nawet pobić Michaela Jacksona. Do tego druga część „przygód” Ethana Hunta była wręcz żenująco słaba. Pretensjonalnie zwolnione zdjęcia, skakanie z motoru na motor i ten okropny wątek „miłosny”.

Ja do fanek Toma nie należałam nigdy, ale doceniam jego zaangażowanie i profesjonalizm. Pracować bym z nim nie mogła, ale prawda jest taka, ze filmy z jego udziałem zarobiły ponad 5 miliardów dolarów i to także jego zasługa. Chłopak daje z siebie wszystko, dba o każdy szczegół, wie, czego oczekuje widz płacący kilkanaście złotych lub może bardziej kilka dolarów za bilet.

Jednak na „Mission Impossible 3” mi się na nie śpieszyło – szacunek to jedno, bycie grupą docelową to drugie. Bałam się przekombinowania, taniej psychologii, śnieżnobiałego uśmiechu i tych beznadziejnych zwolnionych zdjęć, które mają kiczowatym filmom akcji nadać „kjakiejś” głębi.

Trochę przypadkowo trafiłam jednak na jeden z pierwszych seansów. Jakież było moje zaskoczenie, kiedy spostrzegłam gdzieś w połowie, że całkiem nieźle się bawię!

Przede wszystkim „Trójka” w żaden prawie sposób nie nawiązuje do dwóch poprzednich części: ani mrocznej, bardzo przekombinowanej „Jedynki”, ani fatalnej „Dwójki”. To w zasadzie samodzielny film akcji – bezpretensjonalny, świetnie zrealizowany, typowo rozrywkowy. Nie ma tu ani grama głębi czy ciszy. Bo nie ma być. Tu jest wszystko szybko, sprawnie, odrobinę śmiesznie, czasem zupełnie nieprawdopodobnie, w sumie nawet logicznie. Aktorzy grają naprawdę dobrze – no ale jeśli tym złym jest Phillip Seymour Hoffman, to jak mają grać? Sprytnie wymyślili ten początek, który do pewnego momentu determinuje całość. Takie to trochę tarantinowskie i nowoczesne, ale całkiem nieźle się sprawdziło.

Dla mnie jednak najważniejsze jest, że nikt tu nie lekceważy mojej inteligencji. Ani przez chwilę nie udają, że wierzą, że ja w to uwierzę. Robią natomiast wszystko, bym nie czuła upływu czasu – czy w kinie akcji chodzi o cokolwiek więcej?

Fabuła jest dość prosta – to nie Hioby, Voighty i opowieść, której do końca nie rozumie się nawet za 7 razem. I do tego zupełnie jak w „Roninie” – widz nie ma pojęcia o co tak naprawdę toczy się gra. Nie dowiemy się, co było w walizce Roberta de Niro, nie wiemy, czym jest Królicza Łapa. Świetny pomysł scenariuszowy, który ratuje całość przed ckliwym banałem (patrz „MI2”)

A nieszczęsny Tom Cruise? Jak biegnie ulicami Szanghaju – BARDZO szybko i sportowo – to zaczynam wierzyć, że on tak biega codziennie. A że czasem gada od rzeczy – cóż, wystarczy tych głupot nie czytać…
Marta Moksa

A TERAZ...

wyslij znajomym  Wyślij znajomym
drukuj  Drukuj

Opinie

Ocena: 0 [0]
stern2311 [2012-03-09 19:48]

no proszę niedawno premiera a już w nPremium, mam enkę mam dopiero miesiąc a widziałem już m.in. Czarnego Łabędzia, Podróże Guliwera, 6 sezon Dexter i Jestem Bogiem... dają radę

odpowiedz