Brak średniej oceny.
Oceń recenzję:
Jerry Bruckheimer nie zawiódł mnie jeszcze ani razu - no, może za wyjątkiem Pearl Harbour i mam ogromną słabość do "Twierdzy", "Armageddonu" i paru innych jego filmów.
Dlatego też na Bad Company (jak najbardziej Good Company) udałem się dla: Jerrego, Hopkinsa, Rocka (mniej) i Schumahera za kamerą, Rabina (jego muzyka filmowa to majstersztyk - jako były gitarzysta z Yes miesza filharmonię z ostrym gitarowym młóceniem - to jego i Zimmera muzykę w Twierdzy uważa się za jeden z najlepszych soundtracków ever!) i Wolskiego naszego 'zdjęciarza'.
I spotkało mnie miłe zaskoczenie! Spodziewałem się dobrego filmu i tyle. A co spotkałem? Dobrą, staro szkolną komedię sensacyjną z rewelacyjnym aktorstwem, z dynamicznymi, nie wtórnymi scenami akcji i nieustającym tempem - żartu i napięcia. Duet białas-czarny został tu wzbogacony o podgatunek - stary, doświadczony wyjadacz białas i dowcipas-leszcz i krętacz Murzyn. Spodziewałem się, że duet się nie sprawdzi - bałem się że Hopkins się nie odnajdzie w gatunku a Rock przeszarżuje. Myliłem się srogo - Hopkins mógłby zagrać suchą krakowską i salową ze szpitala bielańskiego - zawsze jest wiarygodny i doskonały, a jako agent Oakes ma u mnie nową, wielką dozę uznania. Rock, nie szarżuje - wolę go po stokroć od wrzeszczącego Tuckera - wywodzi się z kabaretów 'na stojaka' i mamy w filmie tego dowód w postaci paru krótkich, powalających monologów.
Jeśli chodzi o typ żartu, to myślę, że film zbliżony jest do serii "Zabójczych Broni" - strzelanina miesza się z dowcipkowaniem, choć żarty trzymają poziom. Sama akcja nie daje wytchnąć i jeśli przyjmiemy sam zamysł (zamiana super agenta CIA na cwaniaka z Jersey w 9 dni) za wiarygodny (hehe) będziemy się setnie bawili przez całą projekcję. Mamy dobrze przmyślane pościgi (w tym w lesie i w polu oraz na ulicach starówki w Pradze), świetnie zaaranżowane strzelaniny, a wszystko okraszone znakomitą muzyką.
Zdjęcia Wolskiego są dynamiczne jak diabli, w czasie pościgu z bombą atomową na tylnim siedzeniu kamera szaleje, a widz siedzi na krawędzi fotela. Generalnie ośmielę się rzec, że film w kategorii wysokobudżetowej komercji jest bardzo dobry - o ile podobają nam się Zabójcze Bronie i tym podobne tandemy antagonizujących z początku, a przyjaźniących się później typków.
Komedia sensacyjna, jakiej od dawna nie było, wskrzeszony gatunek i świetna produkcja Jerrego. Brawo! Jako ciekawostkę warto dorzucić gakt, że film poleżał na półce - przeniesiono datę premiery po 11 września. W filmie zamachowcy planują zrównać z ziemią Manhattan.
Leonhart