search
repertuar kin
Wpisz nazwę miasta:
Repertuar kin
filmy online
premiery
Nagrody
tape

Cannes

1 nominacja


Ostatnie aktywności

Piotr_K Piotr_K uzupełnił DVD/BD w Rodzinne rewolucje
Piotr_K Piotr_K uzupełnił DVD/BD w Miasto Aniołów

Nieodwracalne (2002)

Recenzja "Ciężki, mroczny i brutalny,ale warto"

poniedziałek, 15 września 2008 16:50
Ocena Recenzenta:
Brak średniej oceny.
Oceń recenzję:
Nie mam jeszcze 21 lat. A cenzorzy zdają sobie chyba w pełni sprawę z tego, iż na brutalne sceny są uodpornione dziś nawet małe dzieci. Granica wieku powinna raczej korelować z zawartością merytoryczną.

Z takim właśnie poglądem przystąpiłem do oglądania "Nieodwracalnego".Zacznę od, rozpoczętego już we wstępie, wątku brutalności. Bez zmrużenia oka jestem w stanie oglądać wszelkie Rambo pięćset dwadzieścia cztery, Robokop sto piętnaście czy też inne filmy, nawet z serii Brutal XXX. Oglądając jednak "Irreversible" w pewnych momentach miałem ochotę wyjść. Sceny są rzeczywiście brutalne w pełnym tego słowa znaczeniu, przedstawiane długo, dokładnie i dobitnie. Potrzeba naprawdę dużo samozaparcia by obejrzeć, słynny już, gwałt na Belucci nie odwracając przy tym ani razu głowy. Mi nie starczyło. Reżyser nie szczędzi nam tym podobnych fragmentów – merytoryczna zawartość stanowi jednak dla tego pewne usprawiedliwienie.

Historię przedstawioną w filmie oglądamy jako retrospekcję (ma to ważne znaczenie przy patrzeniu na film przez pryzmat tytułu). Główny bohater postanawia sam wymierzyć sprawiedliwość człowiekowi, który zgwałcił jego żonę. Razem z nim przemierzamy najbrudniejsze, najgroźniejsze i najmniej przystępne miejsca miasta "Red light district", klub (czy też " passez moi","expression grotesque "speluna) dla "kochających inaczej" i tym podobne.

"Nieodwracalne" to francuski film awangardowy. Pewne rzeczy podaje nam wręcz na tacy, po pewne sami musimy sięgnąć głębiej. Same nasuwają się oczywiście wnioski o nieodwracalnym i niezależnym od nas losie, o tym jak dużo rzeczywistej wolności dano nam w wolności, którą sobie wymyśliliśmy. Innymi słowy , jak bardzo i jak daleko możemy zboczyć ze ścieżki przygotowanej dla nas przez los. Przejdźmy jednak dalej. Film się kończy, mam lekki zamęt w głowie, ekran migocze i jest cały biały, jakby zerwała się taśma, nie wstaje, czekam aż oślepiające migotanie wreszcie minie, czekam na napisy, myślę, myślę, myślę, o czym to tak naprawdę było? I oto jest, migotanie się kończy, wyświetla się zdanie-przewodnik. "Czas niszczy wszystko". Teraz film się skończył. Niespokojnie pojawiają się napisy.

"Czas niszczy wszystko". Czas. A może właśnie w cudzysłowie? "Czas"? Czas niszczy. Ale cóż to czas? Nasze trwanie w przestrzeni przygotowanej przez los? Gdyby utożsamić czas z wszelkimi emocjami, które przeżywamy ,miłością, zazdrością, pożądaniem, nienawiścią i w kontekście nieodwracalności losu dodać do tego nasze dążenia do (pozornej oczywiście) wolności otrzymujemy kwintesencję sensu ostatniego zdania. Awangardową i równie niespokojną jak cały film lecz odpowiednią. Gorąco polecam.
Thin_ice

A TERAZ...

wyslij znajomym  Wyślij znajomym
drukuj  Drukuj

Opinie (0)

Pozostało znaków: 4000

REGULAMIN

Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!