Średnia ocena:
Oceń recenzję:
Gdyby analizować ten film "na chłodno", mozna by dostrzec sporo mankamentów. Historia czarnoskórego mistrza świata w boksie, niesłusznie oskarżonego o morderstwo i skazanego, aż się prosi by albo potraktować ją jako oskarżenie uprzedzeń rasowych i wynikających z nich manipulacji policji i wymiaru sprawiedliwości, albo by skupić się na samym bohaterze i jego przeżyciach, utraconej szansie na zostanie wielkim sportowcem. Norman Jewison zdecydował się te dwa aspekty połączyć, i do tego jeszcze wyeksponować wątek Kanadyjczyków, poruszonych napisaną przez "Huragana" Cartera książką i chcących mu pomóc. Dlatego w film momentami wkrada się poczucie chaosu, wrażenie, że twórcy chcą zawrzeć w filmie sporo więcej niż to, na co pozwalają ramy czasowe. Także wątek owych Kanadyjczyków ma swoje wady. O ile bowiem zaangażowanie mieszkającego u nich czarnoskórego chłopca jest zrozumiałe, o tyle w przypadku trojga białych ludzi porzucających swoje życie by pomóc niesłusznie skazanemu oczekiwać należało jakiegoś wytłumaczenia. A tu - bach, zjawiają się nagle i oświadczają, że chcą mu pomóc. Ale choćby nie wiem jak wytykać mankamenty fabuły i różne niespójnośći, "Huragan" pozostaje jednak filmem naprawdę świetnym. O ile bowiem konstrukcja historii pozostawia co nieco do życzenia, o tyle ładunek emocjonalny tego filmu jest ogromny i sprawia, że obok tej produkcji nie przechodzi sie obojętnie. Film wciąga, wzrusza, porusza widza od początku do końca. Największa w tym zasługa Denzela Washingtona. Nie pierwszy i nie ostatni raz pokazał, że potrafi niesamowicie wcielać się w grane postacie, konsetwentnie rozgrywa tu dramat człowieka, którego zycie sprowadzone zostało do walki o zachowanie godnośći w starciu z systemem...
Feanor