Swój komediowy potencjał pokazała w "Heli w opałach", a już we wrześniu zobaczymy Annę Guzik w dramacie fabularnym "Ewa", który przełamie jej dotychczasowy, pozytywny wizerunek. O życiu i pracy pomiędzy Warszawą, Bielskiem i Katowicami aktorka opowiedziała nam w rozmowie.
- Od dwóch lat zachwyca Pani fantastyczną figurą. Komu lub czemu zawdzięcza Pani tę metamorfozę?
Chyba udało mi się odnaleźć "złoty środek" pomiędzy pracą i wypoczynkiem. Oprócz tego staram się odżywiać zdrowo, sporo ruszać, uprawiać sporty i jakoś się trzymam (śmiech).
- Będę nalegać. Dieta czy osobisty trener?
Nie będę zdradzać wszystkich swoich sekretów, proszę poczekać aż wydam książkę!(śmiech). To oczywiście żart. Myślę, że każdy musi odnaleźć swój własny sposób na szczupłą sylwetkę. Diety cud nie sprawdzają się w moim przypadku, zmieniłam swój styl życia, ale wiązało się to głównie ze wspomnianym przeze mnie wcześniej umiejętnym pogodzeniem pracy z wypoczynkiem, który jest niezbędny do prawidłowego funkcjonowania organizmu. Poza tym uwielbiam się ruszać, sprawia mi to dużą przyjemność i frajdę. Staram się wygospodarować na sport jak najwięcej czasu.
- Lato nie rozpieszcza nas pogodowo, mimo to znalazła Pani chwilę na spacer brzegiem morza.
Wyprawy nad polskie morze były zawsze żelaznym punktem na wakacyjnej mapie całej naszej rodziny. Uwielbiam zapach lasu, gorący piasek pod stopami, krzyki mew i szum morza w tle. Wtedy trzytygodniowe turnusy były bardzo dobrym pomysłem, bo zawsze udawało się złapać trochę słońca. Od czasu jednak, gdy mieszkam w górach, dzielę czas wolny między północ i południe Polski. Bo o ile morze sprzyja nabieraniu masy, góry wręcz przeciwnie - wyzwalają nieodpartą chęć ciągłej aktywności. W te wakacje udało mi się odwiedzić zarówno Międzyzdroje i Pogorzelicę, z tenisem w tle, jak i Zakopane. Ale, jak to w górach bywa, pogoda była bardzo zmienna i tym razem, niestety, nie dopisała. No cóż, taki jest urok polskich wakacji, liczę jednak na piękny wrzesień.
- Mieszkanie w górach daje Pani dystans do pędzącej Warszawy?
Mój świat podzielony jest na dwie części. Z jednej strony jest Warszawa, gdzie pracuję w serialu i w teatrze, z drugiej Bielsko-Biała, gdzie również pracuję w teatrze i mieszkam. Nieustannie oglądam swoje życie z perspektywy. Częste podróże skłaniają do refleksji, a odległość od problemów związanych z danym miejscem pozwala zdystansować się do tego co zostawia się za plecami. Ciągłe życie w drodze bywa oczywiście męczące, ale jest z niego przynajmniej jakaś wymierna korzyść! (śmiech).