Średnia ocena:
Oceń recenzję:
Trochę się jednak rozczarowałem. Tylko trochę, ale... To wciąż są bracia Coen, ale to juz niestety nie to samo "Barton Fink", "Fargo" czy choćby "Bracie, gdzie jesteś?". Choć mając w pamięci poprzedni film, "Okrucieństwo nie do przyjęcia" - "The Ladykillers" zyskują. Ostatecznie film nieźle się ogląda. Niepowtarzalny, przyjemny klimat amerykańskiego południa nadaje filmowi charakterystyczny sznyt. To plus całkiem niezła intryga (czyli historia napadu na kasyno plus komplikacje) sprawiają, że ogląda się ten film całkiem ciekawie. I szkoda tylko, że film trochę jednak zawodzi jako komedia. Tom Hanks jako profesor Dorr oraz fantastyczna Irma P. Hall jako pani Munson, w domu której "zespół" Dorra robił "próby" przed "występem" wypadli świetnie, ale te dwie postacie to za mało, by zrobić dobrą komedię. Poza nimi reszta postaci to szablony, zbyt irytujace nawet jeśli przyjąć, że zabieg to był celowy, a sam humor to zbiór ogranych chwytów, które ogladane po raz któryś tam nie śmieszą już tak bardzo, albo zgoła w ogóle. Ma się wrażenie, że Bracia Coen sam pomysł mieli dobry, ale potem zabrakło im nieco inwencji by całą historię w sposób naprawdę oryginalny i ciekawy "rozegrać". Ostatecznie sam film oceniłbym na 6/10, ale z sympatii do Coenów i w uznaniu dobrej aktorskiej roboty Hanksa i Irmy P. Hall daję "siódemkę".
Feanor