Brak średniej oceny.
Oceń recenzję:
Uwielbiam filmy, przy których nie muszę się spinać, mogę na 2 godziny „wyłączyć myślenie” i poddać się wpływowi tego najlepszego z antydepresantów, jakim jest dobrze zrobione amerykańskie kino. „Miss Agent 2” należy właśnie do tego rodzaju filmów.
Po pierwsze, to wyjątkowo udany sequel. Na przekór krytykom, powiem nawet, że moim zdaniem „dwójka” jest nieco lepsza od pierwszej części. Fabuła się komplikuje, akcja jest bardzo szybka, jest dużo całkiem przyzwoitych gagów i jasne przesłanie.
Po drugie, zabawność tego filmu zbudowana jest i na nowych żartach i na odniesieniu do tych, co już były (więc warto przed wyjściem do kina przypomnieć sobie „jedyneczkę”). W pierwszej części śmieszność polegała na kontraście pomiędzy „starym” i „nowym” wcieleniem Gracie Hart – w „Miss Agent 2” Sandra Bullock musiała się nieźle napocić, by stworzyć wiarygodną postać kobiety, która przeszła metamorfozę i zidentyfikowała się z nowym wizerunkiem eleganckiej damulki, a jednocześnie utrzymać widza w przekonaniu, że ciągle mamy do czynienia z dawną Gracie-chłopczycą. W budowaniu tego kontrastu pomogła postać nowej towarzyszki Gracie – nieokrzesanej agentki Sam Fuller (granej przez Reginę King). Sceny konfliktów pomiędzy paniami, moim zdaniem, należą do najlepszych w filmie! Te dwie walczące kocice, to widok, którego się nie zapomina!
Podobały mi się także scenerie filmowe - Las Vegas ze zwariowanymi hotelami i fantastyczna szopa na bezdrożu, w której trzymana jest porwana Miss USA – to właśnie zdjęcia plenerowe nadawały filmowi kolorytu i same z siebie napędzały akcję. Rozśmieszały mnie też kostiumy – Sandra Bullock jako wielki fioletowo-żółty ptak i jako kalifornijska staruszka to komediowe majstersztyki!
Obie części Miss Agent to filmy na luźny sobotni wieczór, idealny środek na zapomnienie przez półtorej godziny o problemach i pośmianie się z tego, co znane i tego, co nowe. Ja w każdym razie ani przez chwilę nie żałowałam, że poszłam na przedpremierowy pokaz Miss Agent, nie nudziłam się i z całego serca polecam tę produkcję wszystkim zmęczonym codziennością.
irakoczy